Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Pliki cookies
Aktualności (ostatni kwartał)
Specjały
Przepisy i receptury
Przyprawy
Poradnik Babci Aliny
Gwarzenie przy warzeniu
Ćwierkanie na tapczanie
Wierszowane jodło
Pokochajmy chwasty
Zioła
Miody
Wody mineralne
Wokół kuchni i stołu
Obyczaje
Rękodzieło
Biblioteczka
Na wesoło
    Jasiek Plewa
Rozmaitości
Do pobrania
Redakcja
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
LISTA PRODUKTÓW TRADYCYJNYCH
BIBLIOTECZKA PDF
KUCHNIA WROCŁAWIA
OGÓLNOPOLSKIE STOWARZYSZENIE SZEFÓW KUCHNI I CUKIERNI

ŚWIAT ŚPASEM OPISANY.


Kawał, dowcip, wic... Każde z tych określeń nierozłącznie zwiazane jest z humorem, ale jest też góralski  „śpas" - specyficzna opowiastka, przypowiastka, anegdotka o zacięciu filozoficznym, niekiedy także z jakimś przesłaniem, a nawet z morałem.
„Górale śpasowali na różne tematy. Nawet o śmierci można było śpasować. Tematów tabu nie było, bo w śpasach i księdzu łatkę się przypięło. A dobrodzieje inni dawniej bywali, nie obrażali się na śpasy i  o śpasy. Trzymał się plebanek za brzuch ze śmiechu i na śpas śpasem odpowiadał...- mówi Wanda Czubernatowa, poetka i znawczyni folkloru góralskiego z Raby Wyżnej, po czym dodaje ...Górale żyli w biedzie, ale też w pięknym krajobrazie. Towarzyszyła im zawsze radość życia. Ze śpiewem szło się do pola, do pracy, do sianokosów, żniw, do pasienia owiec i krów. Czasem gazda naubliżał niemiłosiernie bydlętom czy koniowi i to też był powód do śpasowania, bo przecież każdy prawdziwy góral zywinę kochał...  conajmniej jak własną babę.
- A A A +
Drukuj Drukuj
 E-mail  E-mail
RSS RSS
Zacznijmy od klasycznego śpasu czyli opowieści Jaśka Plewy o jego dziadku - też Jaśku Plewie (pod tym pseudonimem ukrywał się przez lata i to dość skutecznie, zmarły w 2005 r. w Krakowie, dziennikarz, poeta i satyryk - Henryk Cyganik:

Jasiek Plewa - mój dziadek - był sołtysem przed piyrsom wojnom światowom,  jesce we staryk Maniowak. Wiycie, ka to jes? Tam, ka teroz Ciorzsztyńskie Jezioro, a kiesik beła piykno wieś.  Wstyd pedzieć, ale kiej się zacyna piyrso wojna, to on siedzioł w hareście. A beło tak: Jasiek Plewa sołtysował w Maniowak. Jako sołtys zbiyroł lo austryjackiego zaborcy podotki. A jak zebroł pore ryńskik, to seł do organisty, z ftorym straśnie lubiył pogwarzować. A jak se pogwarzowali, to zawsze kapecke się przynapiyli. Abo w chałupie, abo jak dziadka cosik poniesło, w karcmie pod Hubom. No, reśte już se mozno dośpiywać. Tak się dziadkowi z organistom piyknie ugwarzowało, ze jesce piykni syćkie dutki, co je dziadek jako podotki pozbiyroł - przepiyli. Kie nastoła wojna, dziadka wypuściyli, a może to juz beło za Polski. Nie bocym, bo bocyć nie mogem, bo mie jesce na świecie nie beło. A wypuściyli dziadka słuśnie, bo przecie przepiył austryjackie dutki, mozno pedzieć, ze ś nigo beł patriota... .

Górale, jak mało która grupa etniczna w Polsce, potrafią śmiać się z samych siebie, z niewygód, życiowych przygód, spotykających ich zaskakujących niespodzianek, choć obecnie w ich życiu tego śpasowania mniej jest, niż jeszcze kilkanaście lat temu.
Boleje nad tym Wanda Czubernatowa uważając, że dzisiejsi górale nazbyt „po cepersku” (czytaj: po miejsku) do życia podchodzą, ze szkodą dla szczerego śmiechu i dodaje:...w śpasach śmiech nigdy nie był  śmiechem pustym, ale autentyczną radością z myślenia o świecie i odkrywania tego świata na swój sposób. Często było to okrywanie rzeczy - z pozoru - prostych, oczywistych i dziwowanie się światem, ale jakże radosne było to dziwowanie i odkrywanie!”.

Sięgnijmy zatem po kolejny przykład ze skarbczyka Jaśka Plewy... „O podsadzaniu panicki” :

„Kie już górole nie zbójowali, kie na przemyt nie śli, a owiec nie paśli, nie siedzieli myślęcy, to casem wiedli wyciecki w góry. Jasiek barz tej roboty nie lubiył, ale jak mu się baba het uprzykrzyła, broł bacowskom torbe, cekanik i nawet w siompanice seł w góry. Ftorysik roz, a lato beło przecudne, wiód do Pięciuk Stawów kierdelek panicek, jako i pogoda niebrzyćkik. Naroz jedna śnik nijak se nie mogła poradzić. Perć beła wąsko, zaklinowała się baba i coz? Jasiek, cłowiek dobrygo serca, łapiył panicke za zodek i podsadziył. Potela popatrzył, a ze na urode beł cuły, ozwoł się naprowde scyrze:
- Panicko, cosik wom powiym. Piyknom mocie rzyć...
- Panie góralu - obrusyła się panicka - nieładnie przy damie używać takich nieprzyzwoitych słów.
- A jakoz się się to u wos nazywo? - spytoł się Jasiek.
- No...no-no... - nie barz wiedziała, co pedzieć, a ino jedno słowo cisneno ji sie do gemby.  - No... no, dupa...
- Jakby nie rzec - Jasiek namyślił się przez kwilecke - Wiycie ze tyz piyknie!
.

Tematyka śpasów była i jest przeróżna. Chyba nie ma takiej dziedziny życia, która umknęłaby opisaniu przez śpas. Są więc śpasy o góralskim filozofowaniu, o zywinie, o babach, o zbójowaniu, o ceprach, o starych dobrych czasach za „nieboszczki Austryi" i najnowsze - o komunie. Do góralskiej klasyki należy z pewnością zapisany przez Jaśka Plewę śpas: „O kóniu, co się powiesiył” .

„Na zbyrkak, na grapak, w lesie przy karowaniu drzewa, w gazdówce - nie ino gazda mo cięzkie zycie. Kóń gazdowski tyz.
- Niescynście się przytrafiyło Kazkowi Sieckowemu - godo przy kielusku Jasiek Plewa.
- Drzewo go przygnietło? - nogorse przysło do głowy Staskowi Jaworowi.
- Hej, jesce gorzyj. Kóń mu się powiesiył.
- Ni moze być?
- Moze, moze...
- Tak ś nicego?
- Kazek Siecka dokupiył piytnaście heftarów... Kóń się dowiedzioł. I mos. Powiesiył sie...
.

Z Wandą Czubernatową doszliśmy do zgodnego wniosku, że śpasowanie nobilitował ks. prof. Józef Tischner - jeden z najwybitniejszych polskich filozofów i teologów XX wieku, zarazem prawdziwy - z krwi i kości - filozof góralski.
Był to i góral spod Sącza, i Spiszak, i Łopuszanin.  Te nieco odmienne rodzaje radości góralskiej zlały się w nim w jedna wielka radość życia prawdziwego człowieka gór- stwierdza pani Wanda.

Wydarzeniami artystycznymi i literackimi było telewizyjne „Siedem grzechów głównych po góralsku” (1995) czy „Historia filozofii po góralsku” (1997) - pisana stylizowana gwarą podhalańską, nawiązująca do tradycji góralskiej gawędy. Ale przecież śpas w kazaniach głoszonych przez księdza profesora (kapelana Związku Podhalan) był obecny nie tylko na mszach w kościele w Łopusznej. Przypomnijmy zatem trzy filozoficzne sentencje ks. Józefa Tischnera, przełożone na gwarę, w konwencji śpasu utrzymane, opublikowane w  „Myślach wyszukanych” :

No powiedzcie mi, jak wiecie: ka moze być feler? Ludziska jeden rozum majóm, a kozdy rozumuje inacej. Krowa i koza jednóm trowe zrejóm, a gówno inkse. Kozdy cłek fce mieć swój rozum. Kóniec kóńcym telo rozumów, kielo ludzi. A godajóm, ze rozum jest jeden! Jakoz jedyn, kie kozdy hebluje po swojemu. Musis nad tym pomyśleć. Musis przypatrzyć sie rozumowi, cy ci go co nie pokrzywiyło.

„Kie do karcmy wlezie cłek z dusóm i pomiędzy pijokami stanie, to takiego cłeka nawet w karcmie znać!.

Z dusóm, jak z babóm: jak mos babe, a nie wiys, ze jóm mos, to baby ni mos podwójnie. Po pirse ni mos, bo nie wiys, ze mos, po drugie ni mos, bo inksi jóm majom za ciebie .

Niestety wygląda na to, że śpas z wolna zamiera, choć nadal są ludzie którzy posługują się nim niemal na co dzień, ba - nawet w działalności publicznej. Należy do nich niewątpliwie, znany ze znakomitego, góralskiego poczucia humoru, Andrzej Gąsienica-Makowski - starosta tatrzański. Zapytany jaka jest faktyczna „kondycja” śpasu odpowiedział nam - rzecz jasna - śpasem:

Kie se tak patrzem na tyn świat i tyk syćkik ludzi wśród ftoryk zyjem, to mi sie zbacuje tako przypowiostka o chłopie co sed z pieskami na jarmark. Dobrze sie mu sło ino, ze go te pieski gryzły w plecy. To on ftej stajoł i sarpoł tym workiem. Pieski zacynały sie gryźć miyndzy sobom. Tak się mi widzi, ze te nowe casy we ftoryk zyjemy som jak ten worek. Dobrze sie nom razem zyje ino kieby ci, ftorzy nos niesom, przestali juz nim sarpać”.


Tekst: Leszek Horwath
© JM Media 2006. All rights reserved.



* * * * *

Podryncny słownicek gwary góralski, ku lepsymu śpasów rozumieniu śpisany:
barz - bardzo
beło - było
bocyć - pamiętać
cekanik - siekierka, czekan
cłek - człowiek
dutki - pieniądze
feler - błąd, brak
fcieć - chcieć
ftej - wtedy
ftory - który
ftorysik - któryś
godo - mówi
grapa - nędzny kawałek ziemi na stoku góry
haf - tu
heftar - hektar
hereśt - więzienie, areszt
inkse - inne
ji - jej
jóm - ją
ka - gdzie
kapecka - odrobina
karcma - karczma, gospoda
karowanie (drzewa) - ściąganie ze stoku za pomocą kar
kie - kiedy, gdy
kielo - ile
kielusek - kieliszek
kierdelek - stadko (tu: grupka)
kóń - koń
kwilecka - chwilka
lo - dla
łapiył - złapał
niebrzyćka - niebrzydka
niesom - (tu: rządzą)
nogorse - najgorsze
panicka - pani, paniusia
pedzieć - powiedzieć, rzec
perć - stroma górska ścieżka
piyknie - pięknie
plebanek - pleban (ksiądz)
pogwarzowaą - rozmawiać, gwarzyć
potela - później, potem
przynapić się - napić się gorzałki
seł - szedł
scyrze - szczerze
siompanica - dżdżysta pogoda
syćko - wszystko
ś nicego - z niczego
ś nigo - z niego
telo - tyle
ugwarzować - ugadywać się, gawędzić, rozmawiać
wiód - prowadził
wiys - wiesz
zabocyć, zbacować - przypomnieć, przypominać sobie
zbyrki - marne spłachetki ziemi
zrejóm - jedzą
zywina - zwierzęta gospodarskie.

* * * * *

W tekście wykorzystano fragmenty z: „Cosik śmiysnego Jaśka Plewowego” , Wydawnictwo „Ad Oculos” , Warszawa 1998 oraz „Myśli wyszukanych” ks. Józefa Tischnera, pod red. Wojciecha Bonowicza, Wydawnictwo „Znak”, Kraków 2000.
 
Wróć ...
Napisz komentarz
  • Prosimy o komentarze odpowiadające tematowi newsa.
  • Personalne odniesienia do autorów artykułów i innych komentarzy będą usuwane.
  • Prosimy nie dodawać w komentarzach odnośnikow do swoich stron WWW. Takie komentarze również będą w całości usuwane.
  • Komentarze pozostawiane przez anonimowych, niezarejestrowanych użytkowników ukażą się na stronie dopiero po zaakceptowaniu przez moderatora.
Autor:
Komentarz:
TŁOCZNIA OWOCÓW PAWŁOWSKI
RZEMIEŚLNICZE WYROBY MASARSKIE
MELBA ZAPRASZA
EDYTA SZAST ZAPRASZA...
FESTIWAL ŚLĄSKIE SMAKI
KALENDARZ' 2017