Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Pliki cookies
Aktualności (ostatni kwartał)
Specjały
Przepisy i receptury
Przyprawy
Poradnik Babci Aliny
Gwarzenie przy warzeniu
Ćwierkanie na tapczanie
Wierszowane jodło
Pokochajmy chwasty
Zioła
Miody
Wody mineralne
Wokół kuchni i stołu
Obyczaje
Rękodzieło
Biblioteczka
Na wesoło
Rozmaitości
Do pobrania
Redakcja
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
LISTA PRODUKTÓW TRADYCYJNYCH
BIBLIOTECZKA PDF
KUCHNIA WROCŁAWIA

ŁEMKOWSKIE BOŻE NARODZENIE.


Swiatyj Weczer - odpowiednik rzymskokatolickiej Wigilii -  obchodzony zgodnie z kalendarzem juliańskim 6 stycznia, będzie dla Łemków, mieszkających na południu Polski, czasem ucztowania po całodniowym poście i kolędowania, które w domach i cerkwiach na Welykim Poweczyrniu, czyli pasterce, tradycyjnie rozpocznie XV-wieczna kolęda,  „Boh predwycznyj”. 
Równie piękne, bo i pięknie na głosy śpiewane, są młodsze wiekiem łemkowskie kolędy: „Nowa radist stała”, „Nebo i zemla” oraz „Wo Wyslejemi”.
- A A A +
Drukuj Drukuj
 E-mail  E-mail
RSS RSS
Historyczną Łemkowszczyznę, a więc ziemie rozciągające się od pienińskich Jaworek, przez Beskid Sądecki, Beskid Niski, aż po Przemyśl oraz bieszczadzkie połoniny i lasy, zamieszkuje obecnie około 15 tysięcy potomków niegdysiejszych karpackich pasterzy zwanych przed kilku wiekami Rusinami lub Rusnakami. Jeszcze w  XIX wieku Łemków można było spotkać także na Podhalu, czego dowodem jest choćby utrwalona w zakopiańskiej tradycji nazwa - „Rusinowa Polana”.
   
    

Na Ziemi Gorlickiej mieszka dzisiaj około 8 tysięcy Łemków, potomków ludności przesiedlonej, bez prawa powrotu, na ziemie północnej i zachodniej Polski, podczas tzw. Akcji Wisła w 1947 r. Dla wielu wracających na ojcowizny był to zarazem powrót do korzeni rodów i korzeni kultury, pieczołowicie pielęgnowanej w obcych stronach.

SWIATYJ WECZER
poprzedza, trwający od samego rana, obowiązkowy ścisły post. Razem z ludźmi poszczą też zwierzęta. Późnym popołudniem mężczyźni idą nad rzekę, by obmyć twarz i ręce, a kobiety czynią ostatnie przygotowania do wieczerzy.
W ostre zimy wyrębuje się w lodzie przerębel, w którym - co odważniejsi - myją się nawet do pasa. Rytualne obmycie ma zapewnić duszy i ciału takie zdrowie, jak czysta i zdrowa jest woda.
Znad rzeki mężczyźni idą w obejścia swoich gospodarstw, by nakarmić zwierzęta oraz podzielić się z nimi łamanym chlebem, okraszonym solą i czosnkiem.
Ze stodoły zabiera się do domu snop zboża i wiązkę siana.
Pukając do drzwi należy wypowiedzieć tradycyjną formułę: „...na zdrowie, na szczęście na ten Nowy Rok...” i złożyć sobie nawzajem życzenia.

Dopiero wtedy można zasiąść za stołem, na którym są tradycyjne wigilijne potrawy i puste miejsce dla zbłąkanego wędrowca.

Łemkowie nie dzielą się opłatkiem, lecz prosforą - chlebem z mąki i wody - odpowiednikiem opłatka.
Tradycyjnie jedzą też czosnek z solą i kutię.
Na stole musi znaleźć się - obowiązkowo - dwanaście tradycyjnych potraw, a pośród nich kesełyca, czyli biały żur.

 Z Michałem Furmanem (MP 3), który wraz z  żoną Grażyną prowadzi w Ropkach k/Wysowej,  gospodarstwo agroturystyczne „Swystowy Sad” rozmawiamy o kesełycy i łemkowskiej bryndzy.

Po wieczerzy rozpoczyna się rodzinne kolędowanie, które rozpoczyna, także zgodnie z tradycją, XV-wieczna łemkowska kolęda „Boh predwycznyj”, która jest bardzo pięknym odpowiednikiem polskiej kolędy „Wśród nocnej ciszy”.
Warto przypomnieć, że tradycja śpiewania kolęd w kościele prawosławnym ma swój początek w obrządku greckokatolickim, którego wyznawcami (w zdecydowanej większości) są Łemkowie.
 
WELYKIE POWECZYRNIE
to tradycyjna pasterka, na która do cerkwi idą wszyscy domownicy.
Jak co roku, największe rzesze wyznawców zgromadzą nabożeństwa odprawiane w grekokatolickiej archikatedrze w Przemyślu i prawosławnej cerkwi w Sanoku, a niezapomniana atmosfera towarzyszyć będzie mszom Welykiego Poweczyrnia odprawianym w liczących niekiedy ponad 200 lat cerkiewkach i cerkiewkach Zdyni, Uścia Gorlickiego, Hańczowej czy Gładyszowa.
 
Od kilku lat, szczególnie w Zakopanem i Krynicy, spędzają w Polsce święta Bożego Narodzenia goście z Ukrainy i Rosji, licznie biorąc udział w tradycyjnych mszach bożonarodzeniowych odprawianych w krynickich cerkwiach. Chętnie odwiedzają też cerkwie i cerkiewki malowniczo położone na małopolskim „Szlaku Architektury Drewnianej”.
Warto w tym miejscu podkreślić, że nie są to święta prawosławne, jak często zwykło się o nich pisać, lecz święta wszystkich chrześcijan obrządku wschodniego - grekokatolików, prawosławnych, a także Ormian.

TRZY DNI
trwają Łemkowskie Święta Bożego Narodzenia. Zgodnie z ustawą z 1991 r. dla wyznawców obrządku wschodniego są to dni wolne od pracy.


Przenieśmy się do Zdyni koło Gorlic, by zakosztować atmosfery Świąt Bożego Narodzenia w domu Piotra Czuchty, seniora jednego z łemkowskich rodów, znanego działacza kulturalnego, jednego z najwytrwalszych animatorów i organizatorów „Łemkowskiej Watry” (festiwalu kultury łemkowskiej), odbywającej się corocznie w lipcu na zdynieckich połoninach. Oto jak o łemkowskich Świętach Bożego Narodzenia opowiada nam pan Piotr:

Boże Narodzenie, po obowiązkowej obecności na porannym nabożeństwie w cerkwi,  jest dniem tradycyjnie spędzanym w domu z najbliższymi. Tego dnia nie gotuje się obiadu, a spożywa wszystkie te potrawy, które były na wigilijnym stole. Jest to dzień bardzo radosny i pełen uśmiechu.
W wielu domach, gdzie kultywuje się łemkowskie tradycję, gospodynie przygotowują „bobalki”. Są to gotowane kluseczki z ciasta, o długości około 3-4 cm, lekko zagięte na obu końcach, mające około 1,5 cm grubości. Z wyglądu bobalki przypominają nieco... palec.  Każdy z domowników rzuca jedną bobalkę kotu. Jeśli kot porwie bobalkę należącą do panny lub kawalera zwiastuje to szybką zmianę stanu cywilnego. Dla innych wróży to szczęście, dostatek i powodzenie na cały rok.

Od pierwszego dnia świąt przez dwanaście dni, do święta ustanowionego na pamiątkę chrztu Jezusa w Jordanie, które u nas nazywa się „Szczedryj Weczer”, bacznie obserwujemy pogodę. Pogoda w Boże Narodzenie mówi nie tylko jaki będzie styczeń, ale i cały rok. Kolejne dni przepowiadają pogodę poszczególnych miesięcy mającego rozpocząć się niebawem kolejnego roku.

Dopiero w drugim dniu świąt odwiedza się dalszą rodzinę i znajomych. Nigdy jednak nie idzie się do kogoś nie będąc zaproszonym. W tym też dniu rozpoczyna się kolędowanie po domach. W każdej wsi i miejscowości panują różne obyczaje kolędnicze. Chodzi się z szopką, w różnej wielkości grupach. U nas, w Zdyni, od lat jest to ośmiu kolędników: trzej królowie, trzech pastuszków, Żyd i chłopiec z gwiazdą. Kolędnicy nie są nazbyt natarczywi, a wszystkie pieniądze zabrane za kolędowanie zanoszą na ofiarę do cerkwi.

Powiem jeszcze kilka słów o choince, bo przecież trudno wyobrazić sobie te święta bez niej. W naszym domu są zawsze dwa drzewka - jedno nieduże, naturalne, w doniczce (po świętach wraca do ogrodu) i jedno duże, sztuczne. Sztuczną choinkę ubieramy już od kilku lat, choć mam 7 hektarów lasu i z prawdziwym, dużym drzewkiem nie byłoby problemów. Łemkowie zawsze szanowali las, bo on przez wieki stanowił podstawę ich bytu, więc ze ścinania drzewek na święta zrezygnowaliśmy bez większych problemów.

Łemkowskie Boże Narodzenie miejscowa ludność wyznania rzymskokatolickiego określa dość powszechnie mianem „drugich świąt”. W wielu rodzinach i miejscowościach od lat zgodnie żyją chrześcijanie obrządku wschodniego i rzymskiego. Sporo jest małżeństw mieszanych. Wieczorne sąsiedzkie wizyty i wspólne śpiewanie kolęd, nie należą więc do rzadkości.

OSTATNI DZIEŃ STAREGO ROKU

w którym imieniny obchodzą Dawid i Melania, przypada według kalendarza juliańskiego w dniu 13 stycznia. Wtedy u chrześcijan obrządku wschodniego przypada  „Małanka” , czyli... Nowy Rok.
Melania (Małanka) patronuje noworocznym zabawom podobnie jak Sylwester.
Do tańców przygrywają tej nocy łemkowskie kapele, a „horyłka” leje się obficiej, niż zazwyczaj. O północy - tak jak na całym świecie -  strzelają  korki butelek z szampanem.
 
     

W łemkowski Nowy Rok (14 stycznia według kalendarza juliańskiego), odbędzie się odpust w cerkwi pod wezwaniem  Obrzezania Pana Naszego Jezusa Chrystusa i Bazylego Wielkiego, w Koniecznej k/Gorlic. Nie ma drugiej takiej cerkwi na łemkowszczyźnie, która funkcjonowałaby pod tak niezwykłym wezwaniem, a tradycja tego odpustu i wezwania świątyni sięga aż czterech wieków.


Tekst i nagranie: Leszek Horwath - potrawyregionalne.pl
Foto: Bartek Wadas - www.beskid-niski.pl (cerkwie w Uściu Gorlickim i Koniecznej) i Leszek Horwath - potrawyregionalne.pl
© JM Media. All rights reserved.
 
Wróć ...
Napisz komentarz
  • Prosimy o komentarze odpowiadające tematowi newsa.
  • Personalne odniesienia do autorów artykułów i innych komentarzy będą usuwane.
  • Prosimy nie dodawać w komentarzach odnośnikow do swoich stron WWW. Takie komentarze również będą w całości usuwane.
  • Komentarze pozostawiane przez anonimowych, niezarejestrowanych użytkowników ukażą się na stronie dopiero po zaakceptowaniu przez moderatora.
Autor:
Komentarz:
TŁOCZNIA OWOCÓW PAWŁOWSKI
MELBA ZAPRASZA
EDYTA SZAST ZAPRASZA...
FESTIWAL ŚLĄSKIE SMAKI
KALENDARZ' 2017