Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Pliki cookies
Aktualności (ostatni kwartał)
Specjały
Przepisy i receptury
Przyprawy
Poradnik Babci Aliny
Gwarzenie przy warzeniu
Ćwierkanie na tapczanie
Wierszowane jodło
Pokochajmy chwasty
Zioła
Miody
Wody mineralne
Wokół kuchni i stołu
    Rady gospodarskie
Obyczaje
Rękodzieło
Biblioteczka
Na wesoło
Rozmaitości
Do pobrania
Redakcja
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
LISTA PRODUKTÓW TRADYCYJNYCH
BIBLIOTECZKA PDF
BABCIA ALINA NA FACEBOOKU
BABCYNE GWARZENIE - WANDA CZUBERNATOWA
NASZ PROFIL NA fACEBOOK'U - ZAPRASZAMY
KUCHNIA WROCŁAWIA
STOWARZYSZENIE MAŁOPOLSKIE DZIEDZICTWO SMAKU
FUNDACJA KLUB SZEFÓW KUCHNI
PORTAL GASTRONOMICZNY GastroWiedza.pl

POETYCKO O BABIE WIELKANOCNEJ.


Cytowany poniżej kapitalny przykład opiewania wielkanocnej baby pochodzi z „Ksiąg humoru polskiego”, które w roku 1897 ułożył Kazimierz Bartoszewicz. Ten utwór nieznanego autora, opublikowany na łamach jednego z czasopism ukazujących się na ziemiach polskich (ówcześnie znajdujących się pod zaborami), w latach 18920-1848, jest pięknym dytyrambem ku czci najwspanialszego, wypieku wielkanocnego.
Przytaczamy w całości. Warto przeczytać!!!
- A A A +
Drukuj Drukuj
 E-mail  E-mail
RSS RSS
 NASZA JEJMOŚĆ CZYLI BABA WIELKANOCNA.


Rzekł ktoś: „Książka bez przemowy
Jest tak, jak tułów bez głowy!”
Przeto muszę dać przemowę,
Żeby Jejmość miała głowę.


PRZEDMOWA

Rzadki dziś gość uśmiech na twarzy;
Same dąsy, same kwasy,
Kogo spotkasz już się skarży:
„Ciężkie czasy, ciężkie czasy”.
„Oj co źle, to źle mospanie!”
A mnie powala myśl pusta,
Choć raz na rok na Zmartwychwstanie
Śmiech wywołać wam na usta.

Hałas, tartas, rwetes, wrzawa, łoskot, łomot jak w młocarni,
W izbie parno, ścisk, kurzawa, drzwi wciąż skrzypią u spiżarni.
Znoszą masła, jaja, sery, mąki, cukry i korzenie;
Jak jest w domu dziewek cztery, jedna się za drugą żenie.

Skrobią, myją, w piecach palą, wiercą, tłuką, szyją, wrzeszczą,
Ledwo domu nie rozwalą, aż w piekarni belki trzeszczą!
Wszystko kłębi się jak w garnku, ledwo na głowach nie chodzą.
„Co to jest?... czy wir jarmarku?..” Gdzie tam, to święta nadchodzą.

Jejmość to jak Marek w piekle, torem czcigodnej prababy,
Żwawo, ogniście, zaciekle bije na Wielkanoc baby.
Bije placki, jajeczniki, torty, mazurki, kołacze;
Z tych powodów takie krzyki - dlatego jejmość tak gdacze.

Tak grzmi, trąca, łaje, bredzi, dyabłami sadzi, aż miło,
Że pies w domu nie usiedzi - aby się ciasto ruszyło...
I musi się gwałtem ruszyć, gdy Jejmość tak gębą rusza,
O wzroście bab można tuszyć, Jejmość jest to babia dusza!

Nikt sobie tak nie poradzi, jak nasza Jejmość przy cieście:
Gdy baba w górę się sadzi, wnet na nią buchnie dyabłów dwieście.
Jak ci panicze znienacka pochwycą ją na paznokcie,
Nie pomoże i krzyk Jacka, rośnie baba na dwa łokcie.

Lecz trzeba dwieście koniecznie; jak dasz mniej dozys za słaba,
Jak dasz więcej niebezpiecznie, może się rozsadzić baba.
Bo jak babie niewygodnie, wnet jej na nos siądzie chmura;
To się skrzywi. to opadnie, to zakalce albo dziura.

Na tem też to właśnie sztuka, miarę zachować w ilości;
Oj, trudna to jest nauka, zapytajcie się Jejmości.
I Jejmość, jak młodszą była, także nieraz przesadzała;
Raz jak tysiąc dyabłów wbiła, baba mazią się rozlała.

Lecz dzisiaj tak źle nie będzie, sławna czynem, sławna wprawą,
Sto bab z pieca wydobędzie, a za każdą woła „brawo...” ,
A każda w swym charakterze pulchna, rosła, lekka, sztywna,
A jak ją Jejmość ubierze w czepek cukru, to przedziwna.

Zostawmy więc gospodynię przy jej ważnem zatrudnieniu,
Przy mące, drożdżach, rozczynie, formach, jajach i korzeniu.
Niech grzmi, trąca, łaje, bredzi, wstrząsa piekieł fundamenta,
Jutro pójdzie do spowiedzi, da Bóg, że się upamięta.

Tymczasem nim Jejmość nasza uwieńczy swe szczere chęci,
Nim ksiądz dyabłów pozestrasza, dom i pieczywo poświęci;
I Nim chrześcijanom dookoła dzwon zgłosi Zmartwychwstanie,
Chodźmy bracia do kościoła na Chrystusa powitanie.

* * *

Cierpiał on za prawdę wiele, bo to prawda w oczy kole,
Dał nam przykład przyjaciele, jak krzyż dźwigać, znosić bóle.
Dziś już pękła moc szatana, patrzcie jak dzwon w górę buja:
Chodźmyż wielbić z ludem Pana: resurexit, Alleluja!...

Już lud z kościoła powraca i Jejmość już wraca nasza,
Musiała się udać praca, bo nas z uśmiechem zaprasza.
No chodźmyż w wesołym kole; a idąc ojców zwyczajem,
Uściśniemy się przy stole, dzieląc się święconem jajem.

Otóż mamy i święcone! a praca nie była marną;
W którą okiem rzucisz stronę, pieści wzrok pszeniczne ziarno.
Co za - baby! jakie ciasta! jaka lekkość! a smak jaki!
Jejmość coraz bardziej wzrasta, a że skromna piecze raki.

Więc gdy nam się pora zdarza, nie czyńmy domowi sromu,
Nie mijając gospodarza, zacznijmy od pani domu:

„Oby nam łaskawe nieba
Darów swoich nie szczędziły,
Oby nam nie brakło chleba,
Ani,życia, ani - siły -
Byśmy byli litośnymi,
W Bogu mogli się weselić,
I wszystkiem z nieszczęśliwymi,
Jak tem jajkiem się podzielić!”
 

  
[„Księgi humoru polskiego”. Zebrał, ułożył i objaśnił Kazimierz Bartoszewicz. Wydanie ozdobione portretami i autografami humorystów i satyryków polskich. Tom czwarty. Petersburg. Nakładem księgarni K. Grendyszyńskiego. 1897]
 
Wróć ...
Napisz komentarz
  • Prosimy o komentarze odpowiadające tematowi newsa.
  • Personalne odniesienia do autorów artykułów i innych komentarzy będą usuwane.
  • Prosimy nie dodawać w komentarzach odnośnikow do swoich stron WWW. Takie komentarze również będą w całości usuwane.
  • Komentarze pozostawiane przez anonimowych, niezarejestrowanych użytkowników ukażą się na stronie dopiero po zaakceptowaniu przez moderatora.
Autor:
Komentarz:
FAKRO - OKNA Z POMYSŁEM!!!
NATURALNIE!!! Z BESKIDU NISKIEGO.
LEGENDARNY SMAK !!!
TŁOCZNIA OWOCÓW PAWŁOWSKI
RZEMIEŚLNICZE WYROBY MASARSKIE
MELBA ZAPRASZA
EDYTA SZAST ZAPRASZA...
FESTIWAL ŚLĄSKIE SMAKI
KALENDARZ' 2017