Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Pliki cookies
Aktualności (ostatni kwartał)
Specjały
Przepisy i receptury
    Wigilia i Boże Narodzenie
    Karnawał
    Wielkanoc
    Chleb, bułki i bułeczki
    Pieczywo obrzędowe
    Przystawki
    Zupy i polewki
    Potrawy z baraniny
    Potrawy z drobiu
    Potrawy z dziczyzny
    Potrawy z grzybów
    Potrawy z mąki
    Potrawy z mięs różnych
    Potrawy z ryb
    Potrawy z warzyw
    Potrawy z wieprzowiny
    Potrawy z wołowiny
    Jedno danie
    Napoje i kompoty
    Ciasta
    Desery
    Z miodem i na miodzie
    Nalewki i wódki
    Owoce i warzywa
    Przetwory
    Wyroby wędliniarskie
Przyprawy
Poradnik Babci Aliny
Gwarzenie przy warzeniu
Ćwierkanie na tapczanie
Wierszowane jodło
Pokochajmy chwasty
Zioła
Miody
Wody mineralne
Wokół kuchni i stołu
Obyczaje
Rękodzieło
Biblioteczka
Na wesoło
Rozmaitości
Do pobrania
Redakcja
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
LISTA PRODUKTÓW TRADYCYJNYCH
BIBLIOTECZKA PDF
KUCHNIA WROCŁAWIA

CHLEB W ZWYCZAJACH DOROCZNYCH.

Ważną rolę chleba w obrzędach u wszystkich ludów wykazuje znaczna rozmaitość postaci, rodzajów i nazw chlebów obrzędowych, przywiązanych do pewnych dni i uroczystości.  Były więc i  u nas chleby weselne (kołacz, korowaj [na zdjęciu obok]), zapustne (racuchy, pampuchy, pączki, chrust), wielkanocne (babki, mazurki), wigilijne, zaduszkowe itd. - pisał na przełomie XIX i XX wieku Zygmunt Gloger. Chleb zawsze odgrywał ważną rolę w obrzędach rodzinnych i zwyczajach dorocznych.
- A A A +
Drukuj Drukuj
 E-mail  E-mail
RSS RSS
Momentami przełomowymi, tak jak dziś, były święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok. Z tymi wydarzeniami wiązał się zwyczaj przygotowywania wypieków, którym przypisywano szczególne znaczenie.
Do obchodu Wilii - czytamy u Kolberga - należy strucla, czyli kołacz pszenny podługowaty, a przez środek plecionką z ciasta obłożony i posypany czarnuszką, która u ludu prostego od Wilii aż do Trzech Króli miejsce chleba zastępuje.
Owa „podługowatość” strucli przybierała czasem niemałe rozmiary. Jak podają źródła, w 1732 roku cała Warszawa podziwiała dzieło niesione na ramionach dwóch piekarczyków. Nieraz zdarzało się, że strucle ledwo mieściły się na saniach.

Częściej jednak strucle miały mniej imponującą wielkość. Za to ich przygotowanie zawsze pozostawało rytuałem. Gospodynie piekły strucle w tym samym dniu, co i chleb przeznaczony na najbliższe świąteczne dni.
Strucle wsuwały głęboko do pieca, a chleb bliżej. Gospodyni wkładała do pieca najpierw bochenek przeznaczony dla męża, drugi dla siebie, potem dla dzieci, pozostałe dla biednych i służby. Jeżeli bochenek gospodarza upiekł się dobrze i nie popękała na nim skórka, oznaczało to, że pan domu przez cały rok będzie zdrowy i szczęśliwy. 

Z wypiekiem strucli związany jest ciekawy zwyczaj. Otóż gospodyni, wsadziwszy je do pieca, robiła ze słomy wiecheć i wkładała go do buta. Z wiechciem tym chodziła do Trzech Króli, wtedy paliła go i okadzała dymem domowników. Miało to nie tylko przynosić im szczęście, ale także chronić od bólu gardła.

Wśród pieczywa bożonarodzeniowego były chleby zwykłe i trochę lepsze, podobne do dzisiejszych ciast, a także drobne bułeczki pieczone dla kolędników i dla dzieci. Pieczenie odbywało się w Wigilię Bożego Narodzenia lub poprzedniego dnia. Po upieczeniu strucli i chleba w niektórych regionach Polski gospodynie wypiekały z mąki pszennej razowej tzw. kogutki.
Pieczono też oczywiście podpłomyki, które jedzono na świąteczne śniadanie ze śledziem. Wigilijne podpłomyki odgrywały rolę obrzędową, np. w okolicach Wieliczki rano każdy z domowników otrzymywał podpłomyk, a na nim jeden opłatek.
Wędrujący po Lubelszczyźnie na przełomie XIX i XX wieku Hieronim Łopaciński pisał o nich:  W wigilię Bożego Narodzenia choćbyś był podróżnym, chętnie cię przyjmą i poczęstują kawałkiem podpłomyka. Nie przyjęcie tego daru jest obrazą.

Chleb zawsze zajmował na wigilijnym stole najważniejsze miejsce. Dzielenie się chlebem było wyrazem zgody i jedności. Nie zapominano o zwierzętach.
Do dziś na Podhalu (np. w Małym Cichem) kultywuje się zwyczaj dzielenia się chlebem i opłatkiem ze zwierzętami.
W okolicach Bielska Białej pieczono specjalnie dla krów chleb z dziką różą lub głogiem, a na Górnym Śląsku - z cebulą i olejem.

Każdego dnia od wigilii Bożego Narodzenia do Trzech Króli, dawano zwierzętom po kawałku tego pieczywa, wierząc, że to zwiększy mleczność bydła.
Panował tu też inny zwyczaj związany z chlebem. Otóż w wielu regionach Polski w przeddzień Nowego Roku domownicy i chrześniacy otrzymywali kolendę. Gospodynie piekły dla każdego członka rodziny po jednym bochenku chleba.

Drobnym pieczywem obrzędowym były natomiast nowe latka i szczodraki.
Szczodraki miały kształt podkowy, precelka, rogala, okrągłej lub podłużnej bułeczki. Przygotowywano je z najlepszej mąki, czasem nadziewano, np. kapustą kiszoną lub serem. Zależnie od regionu pieczono je na Wigilię, na Nowy Rok lub na Trzech Króli - jednym słowem na dzień, kiedy spodziewano się kolędników.
W wielu domach 1 stycznia stały na stołach miski pełne bułeczek szczodrakowych, aby kolędnicy, którzy odwiedzali tego dnia dom, mieli czym się poczęstować.
Z kolei na Podhalu w tzw. „szczodry wieczór”, czyli w wigilię Trzech Króli, chłopcy w niewielkich grupkach chodzili po wsi po kolędzie, czyli po tzw. szczodrakach. Stojąc za oknem lub za progiem izby miarowo uderzali laskami i głośno śpiewali:

Przyszliśmy tu po kolędzie,
 bo powiadali chłopaczki,
żeście piekli, szczodraczki, bochniaczki,
 dawaliście innym, dajcie i nam bidnym!
 Jak nie macie szczodraczków,
dajcie chleba glon,
dajcie spyrki spod ogona,
 zapłaci wam sam Pan Jezus i ten święty Jon,
 dajcie nam, co macie dać,
 bo będziemy strzechę targać,
 nie chcemy krowy ni kozy,
 bo tego do torby nie włoży.

Gospodarze wkładali im więc do toreb bułki szczodrakowe, za co kolędnicy dziękowali, życząc zdrowia, szczęścia i jak największych zbiorów w polu i przychówku w oborze.
Na Podhalu szczodraki robiono czasem z resztek ciasta wyskrobanego z dzieży. Nazywano je „poskrobkami”.

Jedną z ładniejszych form pieczywa obrzędowego są tzw. nowe latka.
Były to wypiekane z mąki pszennej figurki rożnych zwierząt domowych. Niekiedy jako „nowe lato” lepiono z ciasta zwierzęta leśne: wiewiórkę, jelenia, zająca czy sarnę. Ustawiano je na zwiniętym w okrąg wałku ciasta. Rumiane pszenne zwierzęta jakby kroczyły jedno za drugim. Czasem nowe latka zawieszano na nitce, robiono też po „latku” dla każdego domownika i dla każdego zwierzęcia. Wypieki te miały charakter symboliczny - „Nowe latko” w Nowy Rok miało moc życiodajną i zabezpieczającą przed wszelkimi nieszczęściami.
Z okazji Nowego Roku przygotowywano też służące do wróżb drobne wypieki: pierścień, krzyż i figurkę dziecka. Chowano je dla panien i kawalerów przy biesiadnym stole. Kto odkrył krzyż - temu przeznaczony był stan duchowny, kto pierścionek - małżeństwo, kto dziecko - ten miał doczekać się dziecka przed ślubem.

W niektórych regionach przygotowywano pieczywo na powitanie wiosny.
Na przykład, w Polsce południowo-wschodniej i na Kurpiach na przywitanie ptaków powracających z ciepłych krajów pieczono „bocianie łapy”.
Były to specjalne bułeczki, które wkładano do gniazd bocianów. Pieczywo to miało zapewnić urodzaj. Podobną funkcję pełniły też ulepione z ciasta chlebowego miniaturowe narzędzia gospodarskie, jak brony czy pługi.

Z obrzędowością wielkanocną związane są z kolei tzw. „spróbunki”, które były wyrazem wzajemnej życzliwości, pamięci i chęci rewanżu. Wiązały się one m.in. z pieczeniem chleba. Np. w wielu wsiach łowickich przeznaczano do podziału między sąsiadów jeden bochenek chleba i odpowiednią liczbę bułeczek. Chleb dzielono na tyle części, ilu sąsiadów chciano obdarować, biorąc pod uwagę również liczbę dzieci w danej rodzinie. Wręczający chleb sąsiadowi mówił: 

- Spróbujcie świeżego chleba.
Na co ten odpowiadał:
- Bóg zapłać sąsiedzie (lub sąsiadko) za ten Boży dar.
Niekiedy dodawał jeszcze:
-  Postarom się i jo wom wynagrodzić.

Zwyczajowo gospodynie nie piekły chleba na tydzień przed Palmową Niedzielą. Czyniły tak z obawy, aby im chleby wypiekane przez cały rok nie pleśniały. Do pieczenia zabierały się dopiero w czasie Wielkiego Tygodnia. W niektórych rejonach kraju tradycyjnym dniem wypieków był Wielki Piątek, w innych odwrotnie - tego dnia istniał zakaz pieczenia czegokolwiek. W razie złamania zakazu przez którąkolwiek z kobiet, całej wsi groziła susza.
W każdym razie w Wielką Sobotę „paska”, czyli tradycyjne pieczywo wielkanocne, musiała być gotowa. Wypiekano ją z razowej mąki pszenicznej, żytniej lub gryczanej, częściowo na drożdżach, częściowo na zakwasie. Smarowano ją z wierzchu słoniną i zdobiono krzyżem z ciasta lub, jak ciasta weselne, ptaszkami i różami. Zanoszono ją razem ze święconką do kościoła. Przed kościołem natomiast oceniano, czyja „paska” jest najładniejsza. Po powrocie do domu odstawiano święconkę aż do następnego dnia, kiedy każdy z domowników dostawał kawałek święconego chleba. Obdarowywano nim również zwierzęta domowe.

Zarówno w pieczeniu chlebów bożonarodzeniowych, jak i wielkanocnych obowiązywały liczne zakazy, mające na celu zabezpieczenie przed zauroczeniem, np. za szkodliwą uważano obecność mężczyzn przy wyrabianiu i pieczeniu chleba.

Chleba nie mogło zabraknąć także przy rozpoczynaniu najważniejszych prac gospodarczych, np. przy pierwszym dorocznym siewie, rozpoczynaniu zbiorów czy pierwszym wiosennym wypasie. Duży bochen chleba jest także dziś nieodzownym symbolem dożynek. Wieńce dożynkowe często zdobi się bułkami, rogalami bądź piernikami.
Pośrednio ze zwyczajami dorocznymi łączy się pieczywo jarmarczne i odpustowe. Przynoszono je głównie dla dzieci. Najczęściej były to bułeczki z mąki pszennej w kształcie kręconych obwarzanków, plecionych kukiełek, a niekiedy ludzików i zwierząt.
Szczególne bogactwo form wypieków odpustowych występowało na Kurpiach.


Barbara Jakimowicz-Klein - potrawyregionalne.pl
© JM Media.
All rights reserved.
 
Wróć ...
Napisał: ~Ola Opublikowano: 2012-11-26 19:12:52
Te zwyczaje mnie zachwycają:) Może kiedyś upiekę taki tradycyjny, polski chleb...
Napisał: ~Lucyna Opublikowano: 2012-12-11 13:33:36
Co roku jak jeździmy do rodzinnej Woli Węgierskiej na Święta, chłopcy wstają o 4.00 rano i idą na wieś od domu do domu z życzeniami dla gospodarzy. zawsze wzruszają mnie takie małe smyki które mówią te swoje wierszyki. Pobudka rano gwarantowana, ale za to jest czas na przygotowanie 12 dań wigilijnych. Kocham te tradycje świąteczne.
Napisał: ~edek Opublikowano: 2013-08-20 08:38:38
Taaa stare zwyczaje: nie mycie zębów, kąpiel raz w tygodniu w sobotę, przesądy i zabobony.
Napisz komentarz
  • Prosimy o komentarze odpowiadające tematowi newsa.
  • Personalne odniesienia do autorów artykułów i innych komentarzy będą usuwane.
  • Prosimy nie dodawać w komentarzach odnośnikow do swoich stron WWW. Takie komentarze również będą w całości usuwane.
  • Komentarze pozostawiane przez anonimowych, niezarejestrowanych użytkowników ukażą się na stronie dopiero po zaakceptowaniu przez moderatora.
Autor:
Komentarz:
TŁOCZNIA OWOCÓW PAWŁOWSKI
MELBA ZAPRASZA
EDYTA SZAST ZAPRASZA...
FESTIWAL ŚLĄSKIE SMAKI
KALENDARZ' 2017