Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Pliki cookies
Aktualności (ostatni kwartał)
Specjały
Przepisy i receptury
Przyprawy
Poradnik Babci Aliny
Gwarzenie przy warzeniu
Ćwierkanie na tapczanie
Wierszowane jodło
Pokochajmy chwasty
Zioła
Miody
Wody mineralne
Wokół kuchni i stołu
    Rady gospodarskie
Obyczaje
Rękodzieło
Biblioteczka
Na wesoło
Rozmaitości
Do pobrania
Redakcja
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
LISTA PRODUKTÓW TRADYCYJNYCH
BIBLIOTECZKA PDF
KUCHNIA WROCŁAWIA

ROLA CHLEBA W KULTURZE LUDOWEJ.


W czasach nam współczesnych chleb nadal cieszy się dużym szacunkiem: nie wyrzuca się pieczywa, robi się znak krzyża przed ukrojeniem, całuje się, kiedy upadł na podłogę. Część osób wykonująca powyższe czynności nie uświadamia sobie skąd się biorą takie a nie inne zachowania, tylko kontynuują je, najczęściej jako tradycję wynoszoną z domu. Ludność wiejska zawsze otaczała chleb wielką czcią, bo uważano go za dar bogów, bez którego nie może istnieć życie.
- A A A +
Drukuj Drukuj
 E-mail  E-mail
RSS RSS
Szacunek był tak wielki, ze nawet nie krojono chleba, tylko go łamano. Wynikało to z magicznego myślenia, według którego żelazo niszczyło pozytywne konotacje pieczywa oraz sakralnej czasoprzestrzeni, w której się znajdował. Zakaz krojenia był powiązany z Ostatnią Wieczerzą i dzieleniem chleba przez Jezusa pomiędzy apostołów. Dzielenie się chlebem podczas najważniejszych obrzędów, oprócz łączenia ludzi, miało pokazywać związki ludzkie z nieziemskimi bytami i całym kosmosem. W święta na nowo odbywał się teatr symbolicznej śmierci ziemi i jej ponownych narodzin, o czym miał przypominać chleb obrzędowy.

Chleb symbolizuje wszelakie pożywienie. Mimo, że nie był podstawowym pożywieniem, odgrywał wśród niego największą rolę. W kulturze ludowej wyrabianie i wypiek chleba oraz narzędzia były obwarowane wieloma nakazami i zakazami magicznymi. Kultura ludowa ma charakter synkretyczny, bardzo sprawnie łączący elementy pogańskie z chrześcijańskimi, co można doskonale zauważyć, np. w tzw. obrzędach przejścia, gdzie chleb pomagał jednostce w rytualnym uśmierceniu, zmianie i nowym narodzinom, dlatego był niezwykle mocno wykorzystywany w najważniejszych okresach życia człowieka, czyli: chrzcie, ślubie, weselu i pogrzebie. Mieszkańcy wsi przygotowywali rożne rodzaje pieczywa obrzędowego na święta doroczne i uroczystości rodzinne.
 
Chleb był uważany także za niezwykle skuteczny środek ochrony magicznej. Wypiekano go jako dar dla istot z innego świata i domowych demonów - miał je obłaskawić. Tak np. na uciszenie Meluzyny (półdemon, który na Śląsku wydawał charakterystyczny świst wiatru) wysypywano na parapet sól oraz chleb. Jedną z przyczyn takiego traktowania było także samo przeistoczenie się w piecu ciasta chlebowego w pieczywo. Pieczywo pełniło ważną rolę podczas budowy domu, było kładzione na wszystkich węgłach: jeśli na drugi dzień chleba nie było, miejsce uznawano za niebezpieczne. Chleb był pierwszą rzeczą, którą wnoszono do domu.

Chleb był ważnym czynnikiem magii płodności, środkiem ochronnym i leczniczym. Pieczywo było stale obecne przy pracach polowych, szczególnie tych mających znacznie graniczne i magiczne, jak pierwsza orka, pierwszy siew, żniwa. Obecność chleba miała wspomóc siły witalne i niejako dopomóc ziemi, żeby wydała dobre plony. Przy orce symbolicznie otwierała się ziemia i stał się możliwy kontakt z zaświatami, więc chleb ochraniał przed złymi mocami, które mogły przypadkiem zostać uwolnione.

W magii miłosnej pieczywo miało pomóc głównie dziewczętom na zwrócenie uwagi tego jedynego. Jednym z przepisów na wzbudzenie u mężczyzny uczucia i pożądania było wałkowanie ciasta chlebowego wewnętrzną stroną ud, następnie pieczono tak przygotowane ciasto i ukradkiem podrzucano wybrankowi, żeby je zjadł. Właściwości magiczne miały także piętki: dziewczęta jedzące je miały mieć większe powodzenie.

Chleb i narzędzia używane do wypieku wykorzystywano także do leczenia. Któż z nas nie pamięta sceny z prusowskiego „Antka", w którym to mała Rozalka była wkładana na 3 zdrowaśki do pieca chlebowego. Takie zachowania były popularne na wsi. Chleb pomagał m. in. w pozbyciu się kurzajek, bólu głowy, zajadów itp., leczył bezpłodność.

O magicznym wykorzystywaniu chleba można jeszcze dużo opowiadać. Jednak będąc świadomym, jak wielką rolę chleb odgrywał na polskiej wsi, na wystawie Rola chleba w kulturze ludowej, postanowiliśmy pokazać tylko kilka wybranych obrzędów. Skupiliśmy się na wypieku chleba oraz na zwyczajach dorocznych (Wielkanoc, Zwiastowanie, Dożynki, Wigilia, Nowy Rok) i rodzinnych. Mamy nadzieję, że poprzez pokazanie małej części chłopskiej kultury, zaczną Państwo trochę inaczej patrzeć na chleb, który jeszcze w połowie XX wieku był uważany za „dar boży” .


WYRÓB CHLEBA.

Wyrób chleba był bardzo mocno obwarowany licznymi nakazami, zakazami. Dlatego wypiek był jednym z ważniejszych elementów „egzaminu dojrzałości" dziewcząt.

 W opak izba, W opak piec,
Nie umniała chleba piec,
Jedne kukle opiekła
I z nią za piec ociekła.
 
Pomaluśku wykręcaj
Pieca dupą nie trącaj,
Pieca trzeba na zimę,
Nie każden ma pierzynę.

Chleb najczęściej pieczono raz w tygodniu, w sobotę. Jednak rozczyn przygotowywano już w piątek - jedyny dzień tygodnia, w którym obowiązywał bezwzględny zakaz pieczenia. Piątek był dniem męki Chrystusa, w kulturach pogańskich także miał związki ze śmiercią, wtedy też łatwiejszy był kontakt z zaświatami. Z tego samego powodu chleba nie pieczono w święta doroczne i rodzinne związane ze śmiercią. Praca w dzień świąteczny była uważana z grzech. Złamanie tabu groziło poważnymi konsekwencjami. Ograniczenia dotyczyły również osób. Chleba nie mogły piec osoby uznane za nieczyste, czyli miesiączkujące kobiety oraz ludzie mający kontakt z krwią.

Na dobry wypiek wpływało zachowanie wszystkich spraw technologicznych, włącznie z kierunkiem ucierania ciasta z lewej na prawą (kolejny związek z kulturą magiczną: wierzono, że jest to kierunek ku górze i powoduje wzrost). W niektórych regionach, np. w Tykocińskim na wyrobionym cieście rysowano krzyż i wciskano cztery dołki, do których wlewano wodę. Tak przygotowane ciasto pozostawiano do rośnięcia. Ważna była konsystencja ciasta i szybkość wzrostu: nie mogła być ani za wolna, ani zbyt burzliwa. Gospodynie potrafiły niwelować nieprawidłowości za pomocą czynności magicznych. Cały proces wyrobu i pieczenia ciasta mógł zostać zniweczony nawet poprzez złe wkładanie chleba do pieca. Należało uważać, żeby wyrobionych bochnów chleba nie przewiał wiatr, ponieważ będzie zakalec. Żeby nie zauroczono ciasta chlebowego, przy wkładaniu do pieca, drzwi izby były zamknięte. Z tego powodu wyganiano także wszystkie zwierzęta, nawet kota czy psa.
Chleba nie kładziono bezpośrednio w piecu, tylko na liściach, najczęściej chrzanu, kapusty lub tataraku. Przy wkładaniu do pieca, prawą ręką należało zrobić w powietrzu znak krzyża, żeby diabeł siedzący na piecu nie uderzył anioła w twarz. Podczas pieczenia chleba nie należało siadać, czy też przechodzić pod łopatą. Za złamanie zakazu groziła kara, np. wyłysienie. Oprócz tego nie było można ziewać (żeby nie odchodziła skórka), chwalić się, wykrzywiać twarzy, a nawet jeść.
Bardzo ważną czynnością było także wyjmowanie chleba z pieca. Dobra gospodyni delikatnie pukała w pieczywo i po odgłosie potrafiła rozpoznać, czy chleb jest już upieczony, czy też nie. Niektórzy przykładali chleb do nosa, policzków lub łysa (czoła). Jeśli czoło było czerwone, chleb był upieczony.
Chleb w domostwie powinien leżeć na honorowym miejscu, bardzo często przy świętym kącie.
Ludność wiejska uważała także, żeby nie przewrócić bochenka, ponieważ konsekwencją było niepowodzenie w gospodarce.

Wszelakie rygory obowiązywały także przy zaczynaniu nowego bochenka: stary musiał być całkowicie zjedzony, nie zaczynano nowego bochenka po zachodzie słońca, a od spodu kreślono znak krzyża. Razem z chlebem gospodynie piekły bardzo często mniejsze placuszki, tzw. podpłomyki, którymi obdarowywano dzieci, starców, żebraków oraz, co niemniej ważne, duchy opiekuńcze.


DZIEŻA.


Najważniejszym naczyniem służącym do wyrobu ciasta była dzieża.
Wykonywano ją z drewnianych klepek, najlepiej dębowych, spojonych obręczą. Na dole była szersza, u góry węższa. Niektóre dzieże miały wieka, najczęściej słomiane. Drewno na dzieżę musiało być suche, żeby podczas wielokrotnego użycia nie rozszerzyły się klepki, inaczej ciasto nie urośnie, a nowe drewno mogło wydzielać soki i aromaty niepożądane dla wypieku. Ludzie uważali, że najlepszym drewnem jest to rażone piorunem. Ważne było także ułożenie klepek: zgodnie z kolejnością słoi.
Nową dzieżę należało zakwasić, czyli pozostawiano w niej na kilka dni, mąkę rozrobioną z wodą.
Dzieżę łatwo było można zauroczyć. Aby ją naprawić, czyli rytualnie oczyścić, należało okadzić ją wiankami poświęconymi w Boże Ciało, dać powąchać psu (jeśli zepsuła się od powąchania świni), kładziono naczynie do góry dnem i bito je miotłą wołając przy tym: A pamiętaj, żebyś mi się sprawiła.
Dzieży nigdy nie myto, żeby się nie rozeschła i nie rozpadła. Jedynie wyskrobywano ciasto i wygładzano mokrą ręką. Przy konserwacji i dbaniu o magiczne właściwości dzieży, należało uważać, żeby naczynie nie zakwitło, czyli nie spleśniało.
 
Jednym z najbardziej rygorystycznych zakazów dotyczących dzieży był bezwzględny zakaz pożyczania. Wierzono, ze wraz z pożyczanym przedmiotem z domu wyjdzie szczęście i pomyślność, a niedoświadczona gospodyni może ją zauroczyć lub zepsuć. Jeśli już się zdarzyło pożyczyć naczynie, osoba oddająca musiała wykonać kilka czynności ochraniających dzieżę. Należało ją oddać z kawałkiem podpłomyka i przykrytą czystym płótnem mówiąc: Bóg zapłać.
 
O roli dzieży w kulturze ludowej świadczy jej obecność w najważniejszych momentach życia ludzkiego. Służyła za stół podczas bożonarodzeniowej Wigilii. Na niej podczas ślubu oczepiano pannę młodą i przyjmowano do grona mężatek. Na wieku dzieży kładziono ciasto weselne, tzw. korowaj.
 
Dzieżę przechowywano na pokuci (kąt chaty, na ławie pod świętymi obrazami), co także było oznaką powszechnego szacunku, którym otaczano naczynie.


ŁOPATA.


Oprócz dzieży ważnym narzędziem używanym przy wypieku chleba była łopata, którą również otaczano wielkim szacunkiem i przypisywano jej magiczne właściwości apotropeiczne. Jednym z zabezpieczeń przed uderzeniem pioruna było wynoszenie łopaty chlebowej przed chałupę. Podobne ochronne funkcje pełniła przed gradobiciem. Łopata była używana jako środek leczniczy, szczególnie w chorobach oczu: Okadzić się „cukrem i kaszą” albo „syrocką, kaszą [h]reczaną i zeskrobkami z łopaty”, którą się chleb sadza do pieca.
 
Dbałość i szczególne traktowanie narzędzi i urządzeń do wyrobu chleba oraz samego pieczywa wynikała z chęci zapewnienia sobie dobrobytu i pomyślności.


PIEC.

Piec w organizacji domostwa pełnił jedną z najważniejszych funkcji. Ciepło ognia przyciągało do niego dusze, tajemne siły, które chciały się ogrzać. Był siedliskiem duchów przodków. Piecu jako miejscu sakralnemu i symbolicznemu (wyznaczał centrum domu), należał się szacunek, więc nie było można w niego pluć, spalać śmieci, bawić się ogniem. Należało także wykonać znak krzyża świętego przy zapalaniu jak i wygaszaniu ogniska. Podczas rozpalania nie było można odwracać się tyłem do pieca, ponieważ groziło to pożarem domostwa. W kulturze ludowej były dnie, np. Zaduszki, w których był zakaz palenia w piecu, żeby nie dręczyć dusz. Piec, szczególnie komin, był również łącznikiem światów: boskiego, ludzkiego i diabelskiego. Komin był bramą dla czarownic wylatujących na sabaty, drogą w zaświaty, wejściem dla demonów, np. zmór. Jednocześnie piec i jego okolice były zamieszkiwane przez duchy opiekuńcze, jak krośniaki (krasnoludki).
 
Wielką wagę przywiązano do rozbierania pieca chlebowego. Należało zostawić podmurówkę, żeby miejsce po piecu zawsze było widoczne. Chłopi uważali takie miejsce za siedliska diabelskie. Żużel, cegły z rozbiórki rozrzucano na drogę (następne niebezpieczne miejsce, wg mieszkańców wsi). Dlatego przy budowie domostwa uważano, żeby nigdy nie postawić domu na miejscu zburzonego pieca, czy też na dawnej drodze. Piec, szczególny pusty, mógł być wykorzystywany w celach szkodliwych człowiekowi, zwierzętom i całej gospodarce. Wnosząc do domu nowonarodzone ciele, należało zamknąć piec, żeby zwierzę nie chciało wrócić skąd przybyło. Nieszczęście, śmierć sprowadzało sięganie do pieca po chleb, gdy ten stoi pusty. Pusty piec mógł być wykorzystany do sprowadzenia śmierci na teściów. Wystarczyło, jeśli panna młoda podczas wesela zajrzała do pieca w chałupie męża i wymówiła słowa:
A czy w piecu jest jaka? Schowa się tata i mama.
 
Piec był rekwizytem podczas obrzędów narodzinowych, podczas porodu były otwierane drzwiczki. Kobiety rodziły także w pobliżu niego, co miało ułatwić poród. W okolicach pieca zakopywano łożysko i wylewano wodę z kąpieli noworodka (bardzo często dzieci kąpano w nieckach do wyrobu ciasta chlebowego). Przy piecu chlebowym odbywał się także rytuał uznania dziecka przez ojca: akuszerka kładła dziecko pod progiem lub przy piecu, mówiąc kto posiał, niech zbiera, ojciec brał noworodka na ręce, co było równoznaczne z uznaniem.
 
Piec, podobnie jak podczas narodzin i podczas ślubu, był wykorzystywany w obrzędach recepcyjnych. Nowa gospodyni wchodząc do domu męża powinna zajrzeć do komina, co miało być symbolicznym włączeniem do gospodarstwa. Przy przenosinach swiekra dawała synowej kawałek ułamanego chleba.
 
Piec służył także jako miejsce do spania dla dzieci i starców, którzy byli najbliżej zaświatów i uważano ich za pośredników pomiędzy światem ludzkim i demonicznym.


Tekst:
Kamila Gillmeister i Radosław Wiecki
Fabryka Sztuk
Centrum Wystawienniczo-Regionalne
Dolnej Wisły w Tczewie
Foto: archiwum potrawyregionalne.pl
 
Wróć ...
Napisz komentarz
  • Prosimy o komentarze odpowiadające tematowi newsa.
  • Personalne odniesienia do autorów artykułów i innych komentarzy będą usuwane.
  • Prosimy nie dodawać w komentarzach odnośnikow do swoich stron WWW. Takie komentarze również będą w całości usuwane.
  • Komentarze pozostawiane przez anonimowych, niezarejestrowanych użytkowników ukażą się na stronie dopiero po zaakceptowaniu przez moderatora.
Autor:
Komentarz:
TŁOCZNIA OWOCÓW PAWŁOWSKI
MELBA ZAPRASZA
EDYTA SZAST ZAPRASZA...
FESTIWAL ŚLĄSKIE SMAKI
KALENDARZ' 2017