Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Pliki cookies
Aktualności (ostatni kwartał)
Specjały
Przepisy i receptury
    Wigilia i Boże Narodzenie
    Karnawał
    Wielkanoc
    Chleb, bułki i bułeczki
    Pieczywo obrzędowe
    Przystawki
    Zupy i polewki
    Potrawy z baraniny
    Potrawy z drobiu
    Potrawy z dziczyzny
    Potrawy z grzybów
    Potrawy z mąki
    Potrawy z mięs różnych
    Potrawy z ryb
    Potrawy z warzyw
    Potrawy z wieprzowiny
    Potrawy z wołowiny
    Jedno danie
    Napoje i kompoty
    Ciasta
    Desery
    Z miodem i na miodzie
    Nalewki i wódki
    Owoce i warzywa
    Przetwory
    Wyroby wędliniarskie
Przyprawy
Poradnik Babci Aliny
Gwarzenie przy warzeniu
Ćwierkanie na tapczanie
Wierszowane jodło
Pokochajmy chwasty
Zioła
Miody
Wody mineralne
Wokół kuchni i stołu
Obyczaje
Rękodzieło
Biblioteczka
Na wesoło
Rozmaitości
Do pobrania
Redakcja
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
LISTA PRODUKTÓW TRADYCYJNYCH
BIBLIOTECZKA PDF
KUCHNIA WROCŁAWIA
OGÓLNOPOLSKIE STOWARZYSZENIE SZEFÓW KUCHNI I CUKIERNI

MORWA (łac. Morus).


Dwie odmiany tego niewielkiego drzewa spotykamy - niestety coraz rzadziej - w naszych ogrodach i parkach.
Morwa biała (Morus alba L.) pochodzi z Chin, gdzie od wieków uprawiano ją w związku z hodowlą jedwabników, gdyż jej liście stanowią główne pożywienie dla gąsienic tych owadów.
Morwa czarna (Morus nigra L.) rosła  dziko w Azji Mniejszej. W Europie znana była już jednak w czasach rzymskich.
Obie odmiany mają zbliżony wygląd i właściwości - wytwarzają mięsistą owocnię (kształtem przypominająca jeżynę), tzw. owoc pozorny (podobnie jak poziomki) - kremowo-białą lub różowo-czerwoną. Dojrzałe owoce morwy czarnej przybierają odcień fioletowy.
- A A A +
Drukuj Drukuj
 E-mail  E-mail
RSS RSS
Owoce białej (na zdjęciu poniżej - po lewej), dojrzewające w naszym klimacie na przełomie czerwca i lipca, są mdłe. Soczyste owoce morwy czarnej (na zdjęciu poniżej - po prawej), o słodko-kwaskowatym smaku, dojrzewają  w sierpniu i obfitują w witaminę C.
Niestety morwa czarna jest w Polsce spotykana bardzo rzadko. Dojrzałe owoce dziczejącej morwy białej, przybierające ciemno-czerwony odcień są często mylnie brane za owoce morwy czarnej.

                            

Już starożytni Grecy i Rzymianie znali morwę czarną. Do swoich ogrodów sprowadzili ją z Persji, a motyw morwy można spotkać na mozaikach i freskach w Pompejach.
To właśnie od Persów przejęli Rzymianie tajemnicę  wyrobu morwowych win leczniczych, soków i kordiałów.
Owidiusz,  w  „Metamorfozach” przypomina mit o Pyramosie i Tysbe - parze  kochanków pochodzącej ze zwaśnionych rodów, spotykającej się ukradkiem  przy otworze w murze dzielącym posiadłości ich rodzin.
Pyramos, chcąc zobaczyć ukochaną w pełnej krasie i  poczuć jej dotyk,  uprosił  spotkanie za miastem, pod drzewem morwy. Tysbe przyszła pierwsza, lecz musiała uciekać, gdyż napotkała lwa, któremu  krew kapała z pyska (zapewne po dopiero ,zakończonym ucztowaniu). Uciekając zgubiła szal. Znalazł go idący na spotkanie Pyramos. Będąc przekonanym, że ukochana zginęła, z rozpaczy przebił się mieczem. Tysbe jednak wróciła na miejsce schadzki. Zastawszy  martwego kochanka, uznała że nie chce bez niego żyć i popełniła samobójstwo, używając tego samego miecza.
To wówczas owoce morwy, pod którą doszło do tragedii kochanków, chłonąc ich krew, zmieniły  kolor z białych na ciemno-czerwone.

Uprawa morwy od ponad 4,5 tysiąca lat kojarzona jest przede wszystkim z Chinami i hodowlą jedwabników. Jedwab wytwarzano  w   Chinach już około 3600 roku p.n.e.
Chińskie podanie głosi, że jedwab został odkryty w ogrodzie cesarza Huang Di, żyjącego w latach 2698 - 2598 p.n.e. Według legendy cesarz poprosił swą żonę Xi Lingshi, by sprawdziła, jaki szkodnik niszczy drzewa morwowe. Cesarzowa zauważyła, że są to białe larwy, które przędą błyszczące kokony. Przypadkowo jeden kokon wpadł jej do wrzątku i okazało się, że można wyciągnąć z niego delikatną nić, którą Xi Lingshi zawinęła na szpulkę. Tak odkryto tajemnicę produkcji jedwabiu, której Chińczycy strzegli przez 2000 lat.
Jak głosi legenda tajemnica wyrobu jedwabiu została przemycona z Chin do Konstantynopola za czasów Justyniana I (około 550 r. naszej ery), przez dwóch mnichów, którzy wykradli 26 tysięcy jajeczek i przewieźli je do Europy  w wydrążonych wnętrzach bambusowych lasek, którymi się podpierali.
Pewne jest jednak, że również w Bizancjum tajemnicy produkcji jedwabiu strzeżono podobnie jak w Chinach, otaczając cały proces ścisłą kontrolą, a złapanych na próbie kradzieży tajemnicy karząc śmiercią.
Wykradzenie tajemnicy udało się sycylijskiemu królowi Rogerowi II, który  w 1147 r. porywał z Teb i Koryntu rzemieślników zajmujących się produkcją jedwabu, a przy tym znających tajniki hodowli jedwabników
Hodowla jedwabników i sztuka wyrobu jedwabiu rozpowszechniła się we Francji w XIII wieku, a  od XVII wieku znana była już w całej Europie.

Zabawny morwowy epizod spotkał Anglię. Na początku XVII wieku,  na rozkaz króla Jakuba I,  sprowadzono do Anglii milion sadzonek morwy.  Drzewa  rosły znakomicie, ale gąsienice jedwabników nie przepadały za nimi. Nici uzyskiwane z kokonów miały złą jakość - rwały się.   Okazało się, że zamiast morwy białej posadzono morwę czarną. Był to albo błąd angielskich ogrodników, albo wynik najzwyklejszego oszustwa.
Morwa czarna  opanowała Wyspy Brytyjskie, rosnąc niemal w każdym obejściu. Jako że jest drzewem długowiecznym (nawet przewrócona przez wicher potrafi przeżyć - wspiera się na starych konarach i wypuszcza z pnia nowe pędy), wiele drzew zasadzonych w  Anglii w XVII w. żyje i nadal owocuje. Dwa najstarsze rosną w Syon House, w Brendford, gdzie zasadzano je w 1548 r.

                             

Nie ma jednak tego złego, co na dobre by nie wyszło. To Anglicy odkryli, że  również morwa czarna jest prawdziwym skarbem. Odkryli jej  walory lecznicze i spożywcze, a morwa czarna szybko stała się jednym z ulubionych drzew zielarzy, aptekarzy oraz... pań domu, które przygotowywały z niej galaretki, dżemy, konfitury, nalewki i wina.

Zarówno owoce morwy białej jak i czarnej są bogate w witaminę C i cukier, mają też podobne właściwości i zastosowanie. Można je jeść na surowo. Są polecane jako zamiennik cukru w diecie cukrzycowej.  
Zawierają węglowodany (zwłaszcza fruktozę i glukozę, nieco mniej sacharozy - więcej jej jest w owocach morwy białej), garbniki, kwasy organiczne (sporo jabłkowego i cytrynowego, trochę fosforowego), flawonoidy, kumaryny, taniny, sole mineralne: sporo żelaza (więcej w owocach morwy czarnej), potas, wapń, magnez, sód, fosfor i witaminy (zwłaszcza C, PP, z grupy „B”: B1, B2, B3, B6). Są niskokaloryczne - wartość energetyczna 100 g owoców morwy białej to 67 kcal, a czarnej - zaledwie 64 kcal.
Co  ciekawe, pędy i liście morwy zawierają hormon wzrostu - w Chinach napary z liści i pędów  od tysięcy lat podawano wątłym, zbyt wolno rosnącym, dzieciom.

W Europie, od XVI wieku owoce stosuje się w stanach zapalnych i do zatamowania krwawienia.
Naparami z kory uśmierzano bóle zębów. Naparów z  liści używano później jako środka na ukąszenia węży oraz antidotum na zatrucia tojadem (mordownikiem).

Medycyna wschodnia zalecała niedojrzałe owoce przy biegunce, a dojrzałe przeciwko nieżytowi żołądka i jelit oraz przy kolkach żołądkowych. Napar z dojrzałych owoców to doskonały środek napotny, rozpuszczający śluz, moczopędny, łagodnie przeczyszczający. Sprawdza się również jako skuteczna płukanka przy zapaleniu gardła, migdałków i dziąseł.
Morwowe soki i syropy zalecane są ponadto przy dolegliwościach serca, arytmii, tachykardii, częstoskurczu, miażdżycy tętnic, bronchicie, astmie oskrzelowej i chorobach nerek. Wywar z owoców stosuje się jako płukankę przy stanach zapalnych śluzówek jamy ustnej, a wywar lub napar z liści przy wysokiej gorączce oraz przy suchym kaszlu i pasożytach (Chińczycy zwalczali nim między innymi owsiki u dzieci).
Z kory morwy, zielarki przyrządzały również maści na rany i oparzenia oraz środki na bóle zębów.
Leki z owoców i liści morwy czarnej, sporządzane przez zielarki i zielarzy, stosowano w walce z nowotworami piersi i jajników u kobiet - niekiedy z zaskakująco dobrym skutkiem.

Współczesna medycyna bada te niegdysiejsze zastosowania morwy. Z nadchodzących informacji wynika,że  wyniki tych badań mogą nas zaskoczyć.
W ostatnich latach furorę robią środki regulujące poziom cukru w organizmie i odchudzające, sporządzane z liści morwy białej. Hamują one m.in. działanie enzymów odpowiedzialnych za rozkład węglowodanów, zapobiegając przemianie cukrów złożonych w glukozę, ograniczajac jej wchłanianie przez organizm.

Przetwory z owoców morwy czarnej, zawierające więcej żelaza, działają krwiotwórczo i są zalecane przy anemiach na tle niedoboru tego pierwiastka. Dzięki niskiej zawartości sacharozy mogą je jeść cukrzycy i osoby o skłonności do otyłości.

Kosmetologia także zwraca się ku morwie, bo chińskie i japońskie piękności (także gejsze)  do dzisiaj  korzystają z dobrodziejstw kremu, sporządzanego   z kwiatów morwy i olejku wyciśniętego z jej owoców, likwidującego piegi i przebarwienia oraz wygładzającego skórę.



Poniżej prezentujemy kilka receptur na domowe, morwowe specyfiki.


SOK NATURALNY Z OWOCÓW.

Dojrzałe owoce morwy czarnej umyć, oczyścić z szypułek i osączyć. Przepuścić przez sokowirówkę. Ewentualnie lekko osłodzić dla lepszego smaku. Przelać do butelek, szczelnie zamknąć i pasteryzować przez około 15 minut. Przechowywać w chłodnym ciemnym miejscu. Jest nie tylko smaczny - także wzmacnia organizm, można go dodawać do herbaty przy przeziębieniach, a także używać jako płukanki przy owrzodzeniach jamy ustnej i bólach gardła.


NAPAR Z SUSZONYCH OWOCÓW.

2 łyżki stołowe rozdrobnionych owoców zalać szklanką wrzątku, odstawić pod przykryciem na godzinę, odcedzić.
Pić po 1/3 szklanki przed posiłkami.
Pomaga przy przeziębieniu z gorączką, grypie, kaszlu. Jest środkiem napotnym.


ODWAR Z SUSZONYCH OWOCÓW.


Łyżkę stołową rozdrobnionych owoców zalać szklanką wrzątku, podgrzewać na maleńkim ogniu przez 15 minut, odcedzić. Można dodać odrobinę miodu.
Pić ciepły.
To doskonały środek napotny, a także lekko moczopędny - pomaga między innymi przy obrzękach i opuchliźnie, regulując gospodarkę wodną organizmu.


NALEWKA Z OWOCÓW.


Garść umytych, oczyszczonych z szypułek i osączonych owoców zalać czystym spirytusem, szczelnie zamknąć i odstawić w ciemne miejsce na 2 tygodnie. Po tym czasie płyn zlać i odcedzić przez gazę.
Pić po kieliszku po posiłkach na wzmocnienie organizmu i przy przeziębieniach.


ODWAR Z LIŚCI LUB KORY.

3 łyżki suszonych liści lub kory (można także użyć mieszanki) zalać 2 szklankami wrzątku i podgrzewać na maleńkim ogniu przez 30 minut. Odstawić pod przykryciem na 15 minut, odcedzić. Podzielić na 2 porcje, pić rano i wieczorem przy przeziębieniach.


MAŚĆ Z KORY.


Garść zmielonej kory wsypać do rozpuszczonej na patelni kostki masła i podgrzewać, mieszając, póki się tłuszcz nie spieni. Odcedzić przez gazę. Przelać do czystego słoiczka. Przechowywać w lodówce.


Opracowanie:
Joanna Piejko-Horwath i Dariusz Małanowski
Foto: Leszek Horwath
© JM Media 2012. All rights reserved.
 
Wróć ...
Napisz komentarz
  • Prosimy o komentarze odpowiadające tematowi newsa.
  • Personalne odniesienia do autorów artykułów i innych komentarzy będą usuwane.
  • Prosimy nie dodawać w komentarzach odnośnikow do swoich stron WWW. Takie komentarze również będą w całości usuwane.
  • Komentarze pozostawiane przez anonimowych, niezarejestrowanych użytkowników ukażą się na stronie dopiero po zaakceptowaniu przez moderatora.
Autor:
Komentarz:
TŁOCZNIA OWOCÓW PAWŁOWSKI
RZEMIEŚLNICZE WYROBY MASARSKIE
MELBA ZAPRASZA
EDYTA SZAST ZAPRASZA...
FESTIWAL ŚLĄSKIE SMAKI
KALENDARZ' 2017