Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Pliki cookies
Aktualności (ostatni kwartał)
Specjały
Przepisy i receptury
    Wigilia i Boże Narodzenie
    Karnawał
    Wielkanoc
    Chleb, bułki i bułeczki
    Pieczywo obrzędowe
    Przystawki
    Zupy i polewki
    Potrawy z baraniny
    Potrawy z drobiu
    Potrawy z dziczyzny
    Potrawy z grzybów
    Potrawy z mąki
    Potrawy z mięs różnych
    Potrawy z ryb
    Potrawy z warzyw
    Potrawy z wieprzowiny
    Potrawy z wołowiny
    Jedno danie
    Napoje i kompoty
    Ciasta
    Desery
    Z miodem i na miodzie
    Nalewki i wódki
    Owoce i warzywa
    Przetwory
    Wyroby wędliniarskie
Przyprawy
Poradnik Babci Aliny
Gwarzenie przy warzeniu
Ćwierkanie na tapczanie
Wierszowane jodło
Pokochajmy chwasty
Zioła
Miody
Wody mineralne
Wokół kuchni i stołu
Obyczaje
Rękodzieło
Biblioteczka
Na wesoło
Rozmaitości
Do pobrania
Redakcja
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
LISTA PRODUKTÓW TRADYCYJNYCH
BIBLIOTECZKA PDF
KUCHNIA WROCŁAWIA

PŁYNNE ZŁOTO MNISZKOWE.

Zbigniew Sierszuła

Chcesz dostać zadanie? Napisz przepis na nalewkę z kwiatów mniszka. Teraz właśnie kwitnie. Sięgnąłem po wielce użyteczną w takich sprawach książeczkę - Dr Czesław Bańkowski, Dr Jan Serwatka, „Pożyteczne chwasty”, Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, Warszawa 1977 - i z rozrzewnieniem wspomniałem, jak poznałem profesora (wszyscy tak mówili), przed prawie pół wiekiem, we Wrocławiu. Profesor był wieloletnim dyrektorem Ogrodu Botanicznego Roślin Leczniczych Akademii Medycznej w tym mieście.
- A A A +
Drukuj Drukuj
 E-mail  E-mail
RSS RSS
W jego pracy mniszek został przedstawiony, zgodnie z zasadami badawczymi, jako surowiec (głównie wysuszony korzeń), skład, zastosowanie, etc. Wszystko to dotyczyło mniszka pospolitego. Wnikliwych zachęcam do lektury, bo może lepiej wiedzieć, ile tam czego ten mniszek ma oraz na co to komu; np. dla poratowania zdrowia.

Dla mnie profesor napisał ostatnie zdanie - „Mniszek jest również rośliną miododajną i pyłkodajną”. Ten drogowskaz jest bezcenny, żeby w przebogatej galerii kilkudziesięciu gatunków spotykanych na naszych trawnikach wyselekcjonować ten jeden - mniszek lekarski. Trochę pomagają różne terminy kwitnienia, bo pierwsze już w marcu, a ostatnie nawet w sierpniu. Ale ad rem.

Tylko mniszek lekarski ma największe i najbardziej miododajne kwiaty. Właśnie nektar i pyłek przenoszą aromat, smak i olejki eteryczne tego cudu.
To bardzo skrótowe przedstawienie produktu, który wart jest zainteresowania nalewkarza.
Kiedy już wiemy co, wystarczy zlokalizować i pozbierać. W obu działaniach dwie uwagi. Łąkę z kwitnącym mniszkiem widać nawet z samolotu (tak mi się spodobało, że powtórzyłem za autorem stwierdzenia: Łukasz Łuczaj, „Mniszek”, Kuchnia, Nr 05/2015.
Jeśli tak łatwo go wypatrzyć, wypada tylko pamiętać, żeby było to miejsce ekologicznie czyste.
I druga uwaga: zbieramy tylko kwiaty bez łodyżki i liści.
A' propos: liście to świetny surowiec na wiosenną sałatkę, ale zbierane przed kwitnieniem, bo wtedy mają najmniej goryczy. Zbiór najlepiej zorganizować po porannej rosie, drugiego dnia po zakwitnięciu. A drugiego dnia dlatego, że przy sprzyjających okolicznościach już pierwszego dnia, piękna kolorowa łąka wzbudziła zainteresowanie pszczół i miejmy nadzieję pootwierały one (tzn. pszczoły) zasklepione miodniki.

Tak współpracując z pszczołami ale nie pozwalając przenieść całego nektaru do ula, uzyskujemy najlepszy produkt.
Potrzebujemy ok. 2000 kwiatów na 12 litrowy słój, który jeszcze tego samego dnia, uzupełniamy 60% roztworem czystego spirytusu.
Alkohol powinniśmy przygotować wcześniej, bo jak mawiał dziadek „musi się przegryźć”. Nastaw gotowy.

Zlewamy go po kilku dniach (między 7 a 14 dniem). Zależy to od tego, jak bardzo udała nam się współpraca z pszczołami.
Jeśli miodniki zostały otwarte i pozostał w nich nektar, nawet kilkudniowa nalewka będzie sama mówiła z jakiego jest kwiatu i prezentowała całą budowę smaku. Jeśli nie, to może potrzebować jeszcze kilku dni.

Po zlaniu, (najlepiej przez tetrę) wyciskamy kwiatki, a do nalewu dodajemy (wg uznania) miód z mniszkiem (przy tej proporcji do 1 litra miodu - koniecznie płynny). Nie musimy go rozprowadzać w nalewce, ona sama weźmie sobie tyle ile jej trzeba.
Możemy również dodać ingrediencje dobrze tolerowane przez mniszek. To laska wanilii, kora cynamonowa i goździki. Ingrediencje lepiej włożyć do bawełnianego woreczka, z którym łatwo usunąć je z nalewu.

Odstawiamy nalew na cztery miesiące, ale w połowie tego czasu wyrzucamy ingrediencje. Zlewamy przez tetrę i stawiamy do leżakowania, od trzech do pięciu lat.

Kiedy w słojach, u mnie pięciolitrowych, pojawia się na dnie mikronowa warstewka białego osadu, a nalewka jest krystaliczna, proces „układania się” dobiegł końca.

Nalewka jest prosta. Ot, kwiat lub owoc, alkohol i już. Jeszcze tych kilka, czasami kilkanaście warunków i... pijemy.
Nie lubię i nie potrafię pisać krótkich recept, bo diabeł tkwi w szczegółach.

Smacznego i Na Zdrowie!


Tekst: Zbigniew Sierszuła

Foto: Dariusz Małanowski
© JM Media 2015. All rights reserved.
 
Wróć ...
Napisz komentarz
  • Prosimy o komentarze odpowiadające tematowi newsa.
  • Personalne odniesienia do autorów artykułów i innych komentarzy będą usuwane.
  • Prosimy nie dodawać w komentarzach odnośnikow do swoich stron WWW. Takie komentarze również będą w całości usuwane.
  • Komentarze pozostawiane przez anonimowych, niezarejestrowanych użytkowników ukażą się na stronie dopiero po zaakceptowaniu przez moderatora.
Autor:
Komentarz:
TŁOCZNIA OWOCÓW PAWŁOWSKI
MELBA ZAPRASZA
EDYTA SZAST ZAPRASZA...
FESTIWAL ŚLĄSKIE SMAKI
KALENDARZ' 2017