Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Pliki cookies
Aktualności (ostatni kwartał)
Specjały
Przepisy i receptury
    Wigilia i Boże Narodzenie
    Karnawał
    Wielkanoc
    Chleb, bułki i bułeczki
    Pieczywo obrzędowe
    Przystawki
    Zupy i polewki
    Potrawy z baraniny
    Potrawy z drobiu
    Potrawy z dziczyzny
    Potrawy z grzybów
    Potrawy z mąki
    Potrawy z mięs różnych
    Potrawy z ryb
    Potrawy z warzyw
    Potrawy z wieprzowiny
    Potrawy z wołowiny
    Jedno danie
    Napoje i kompoty
    Ciasta
    Desery
    Z miodem i na miodzie
    Nalewki i wódki
    Owoce i warzywa
    Przetwory
    Wyroby wędliniarskie
Przyprawy
Poradnik Babci Aliny
Gwarzenie przy warzeniu
Ćwierkanie na tapczanie
Wierszowane jodło
Pokochajmy chwasty
Zioła
Miody
Wody mineralne
Wokół kuchni i stołu
Obyczaje
Rękodzieło
Biblioteczka
Na wesoło
Rozmaitości
Do pobrania
Redakcja
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
LISTA PRODUKTÓW TRADYCYJNYCH
BIBLIOTECZKA PDF
KUCHNIA WROCŁAWIA

CHLEBOWE OPOWIEŚCI.


Pisano o nim wiersze, opowiadania, pieśni, chleb był też tematem baśni, legend i ludowych podań.
Jak daleko sięgniemy pamięcią w ciągle zagadkową przeszłość naszej kultury - chleb uzyskał w naszej świadomości wymiar sacrum.
Chlebem błogosławiono nowożeńców, witano gości na progu domu.
Dzielenie się chlebem pozostaje do dziś znakiem braterstwa i przyjaźni.

Kromkę chleba dawano na pożegnanie jako znak błogosławieństwa oraz zapowiedź szczęśliwego powrotu.  Do nowo wzniesionego domu najpierw wnoszono chleb i wodę, wypowiadając przysłowie: „Gdy jest chleb i woda, to nie ma głoda”.
Ręki z chlebem wyciągniętej ku zgodzie nie można już było odtrącić.
- A A A +
Drukuj Drukuj
 E-mail  E-mail
RSS RSS


Święty Piotr sieje grzyby.

Pan Jezus z św. Piotrem zaszedł raz do jednej gospodyni, ta ofiarowała im kołacz ze serem. W drodze św. Piotr głodny urywał po kawałku z kołacza, chcąc go zjeść, ale właśnie w chwili, kiedy kładł do ust, Pan Jezus zapytał go o coś. Święty Piotr, nie chcąc się zdradzić, że sam je kołacz, wypluwał co prędzej i odpowiadał. Gdy tak raz wypluł kęs kołacza, Pan Jezus zapytał go:
- Piotrze, co pod tym krzakiem leży, jak nie twój kołacz, co go niesiesz?
A święty Piotr mówi:
- Jak grzyb, to niech będzie grzybem.
Stąd powstały prawdziwki, bo przełamane przypominają górą ser, dołem ciasto kołacza, a pozłotka opieczenie sera.
[S. Cercha, Przebieczany, wieś w powiecie wielickim, „Materiały Archeologiczno-Antropologiczne”, t. 4, 1900.]


Jak powstały ryby?

Kiedy jeszcze Pan Jezus tutay chodził po ziemi ze św. Pietrem, kupił se św. Pietr kukiełek kilka. Pan Jezus miał iść w daleką drogę, a zarazem z nim i św. Pietr, bo go nie kciał nigdzie odstąpić. Ponieważ św. Pietrowi głód nieraz dał się we znaki, i tak żeby głodem nie przymierać, kupił se św. Pietr kilka plecionek (kukiełki ze wzorem w plecionkę), żeby się pokrzepić w drodze. Szli bardzo daleką drogą i w końcu wzięli i przyszli ku jednej rzece. Św. Pietr na nieszczęście zjadł wszystko, ino mu jedna plecionka zostawała i bał się bardzo, żeby z głodu nie umarł, bo jeszcze spory kąsek drogi mieli iść. Dotychczas nie gadali do siebie nic; mógł św. Pietr łatwo jeść kukiełki, ale kiedy ku rzece przyszli, ugięli się i Pan Jezus wlazł pierwszy do wody, a św. Pietr za nim. Z początku Pan Jezus nic nie mówił, ino szedł, a św. Pietr za nim i jadł se kukiełkę, a ponieważ woda, kiedy brnęli po niej, wydawała szelest, było to świętemu Pietrowi na rękę, bo se jadł plecionkę, a Pan Jezus - jak on se myślał - nie mógł o tym nic wiedzieć; bo jeszcze św. Pieter nie widział cudów i nie wiedział, że on myśli ludzkie wie. Pan Jezus zaczął go pytać o różne rzeczy. Rozumie się, że św. Pietr musiał mu odpowiadać. Za każdym więc razem, co się go Pan Jezus zapytał, on musiał z wielkim żalem wyjmować z gęby kawałek plecionki i ciskał za siebie do wody, żeby Pan Jezus o tem nie wiedział, że on je, i nie pomówił go, że jest skąpy. Ale Pan Jezus wiedział dobrze o tem, co św. Pietr robi i na tę pamiątkę z tych kawałków kukiełki, które św. Pietr do wody upuszczał, stworzył Pan Jezus ryby, które się wnet rozmnożyły.
[W. Kosiński, Materiały do etnografii Górali Bieskidowych, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej”, t.7, 1883.]


Pan Jezus prosi o kawałek chleba.

Pewnego razu szedł Pan Jezus głodny i w postaci dziadka wstąpił do jednej kobiety, która piekła chleb.
Gdy ją poprosił o kawałeczek, baba nie chciała mu nic dać, ale że się bardzo naprzykrzał, więc mu wyskrobała dzieżę i  wsadziła do pieca mały poskrobek dla dziadka. Tymczasem ten poskrobek wyrósł w piecu tak, że był większy niż jej chleby. Nie chciała więc go dać Panu Jezusowi. Ale że Pan Jezus nie chciał ustąpić, lecz upominał się o chleb, który przeznaczony był dla niego, wtedy baba ze złości rzuciła ów bochenek chleba w dziadka i trafiła go w czoło, a z tego wyleciała wnet pszczoła.
[J. S. Bystroń, Studya nad zwyczajami ludowymi, Kraków 1917.]


Chrzest chleba.

Chłopu narodziło się dziecko. Gdy kumowie zanieśli je do kościoła, ksiądz ujrzawszy nagle w miejscu dziecka leżący na poduszce ogień, wzbraniał się dopełnić sakramentu, i ludzi z niczem odesłał do domu. Kumowie, wróciwszy, spostrzegli znów na poduszce w miejscu ognia dziecko.
Więc powtórnie niosą dziecko do chrztu, prosząc o spełnienie ceremonii. Ale i teraz ksiądz chrztu odmawia, widząc w miejscu dziecka leżącą na poduszce rybę. Zmartwione tem grono, wraca do domu, lecz tu przybywszy, znajduje jak wprzódy dziecko na poduszce w miejscu ryby.
Po raz tedy trzeci biegną wszyscy z dzieckiem do księdza, prosząc o chrzest. Ksiądz, choć i teraz zobaczył co innego, bo w miejscu dziecka leżącą na poduszce kukiełkę chleba, zdecydował się przecież, by ludziom biegania, a sobie czasu oszczędzić, kukiełkę ochrzcić, w nadziei, że mu Pan Bóg tego za grzech policzyć nie zechce. Zaledwo ceremonii dopełnił i kukiełkę pokropił, aliści ta przemieniła się znów nagle w dziecko, i temi doń odzywa się słowy: „gdybyś mnie ochrzcił jako ogień, byłobym spaliło cały świat. Gdybyś mnie ochrzcił jako rybę, zalałobym go jako woda potopem. Żeś mnie ochrzcił jako kukiełkę, to twoje szczęście, bo chleb jest prawdziwym żywotem, więc urodzajem i chlebem darzyć będę świat cały.
[Oskar Kolberg, Dzieła wszystkie, t. 8.]


Zbawiony bogacz.

Zdarzyło się raz, że niejaki człowiek z kupczenia chlebem bogaty, odwoził na targ pełen wóz bochnów. Spotkał go dziad i prosił o jałmużnę, ale nic nie wyprosił. Droga była błotna, na drodze wyboje i dziury, a wóz zapadał i przechylał się tak, iż jeden bochenek spadł do błota. Powożącemu nie chciało się zejść z woza, więc zawołał do dziada: „Wyciągnij sobie ten chleb z błota”, co też dziad uczynił. gdy przyszło po śmierci do obrachunku przed św. Michałem, nie miał ów bogacz co położyć na wagę, a choć w grzechu ciężkim nie pomarł, bo nie krzywdził bliźnich, to przecież żadnych nie miał także zasług. Aż dziadowina nadszedł i ów chleb, już nie zabłocony, lecz świecący położył na wagę. I za ten dar bogacz dostąpił zbawienia.
[Gwiazdy i grzyby w wierzeniach ludu, „Lud”, t.1, 1895.]


Chleb kamienny w Oliwie.

Jest klasztor nad morzem od Gdańska o milę zakonu cysterskiego Oliwa rzeczony. W tym to kościele miedzy wielu ozdobami znajduje się na stronie prawej za szkłem bułka chleba w kamień obrócona, a to z tej przyczyny:
Roku pańskiego 1217, gdy około Gdańska wielki głód ludzi trapił, pobożny opat oliwski kazał ustawicznie piec chleb i zgłodniałym ludziom rozdawać. Trafiło się, że jeden z ubogich wziął bułkę chleba i wyszedłszy z klasztoru, wrócił się potem i skłamawszy, że dopiero pierwszy raz przyszedł, dostał drugą. A gdy powraca do Gdańska, zaszła mu poważna bardzo matrona piastująca na ręku śliczne dzieciątko, która go prosiła, aby jej na posiłek użyczył chleba.
Rzekł ów: - Ja sam nie mam chleba.
Rzecze mu owa matrona: - A to masz za pazuchą bułkę.
On na to: - To kamień, nie chleb - a to mówiąc, palcem go tykał.
Więc ona rzekła: - Niechże będzie kamień. I natychmiast zniknęła.
Postąpiwszy ów kłamca i nieużyty człowiek kroków kilka, wyjął ową bułkę, aż obaczy, że kamień, a w nim znak palca jego, zaczem struchlały i skruszony, a oświecony od Boga, co to była za matrona, wrócił się do klasztoru oliwskiego, winę kłamstwa swego wyznał i rzecz całą opowiedział, na której pamiątkę chleb ten chowają.
[L. Siemieński, Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie, Poznań 1885.]


Chleb jest też tematem przewodnim wielu pieśni ludowych, zwłaszcza tych związanych z obrzędami dorocznymi i rodzinnymi, np. z weselem.
Zarówno we wstępnych, jeszcze przedślubnych poczynaniach, jak i w samym obrzędzie weselnym pieśni podkreślały ważność chleba pod postacią korowaja, zwanego w Polsce centralnej  kołaczem.

Rozczynianiając korowaj śpiewano:

Steremajdo, steremaj,
 a w ogródku ziele,
 w tym domu sam Bóg chodzi,
 zaczyna się wesele. 
Steremajdo, steremaj, 
poschodzili się korowajnicy 
korowaju plaskaty 
chodzi mateńka zafrasowana, 
nie ma czem częstowaty: 
częstowała ich czerwonym winem 
nie chcieli jego pity; 
chcieli oni młodą dziewczynę 
za stołem posadyty.

Kładąc korowaj na łopatę nucono:

Pan Jezus nam tak dał, 
korowaj się nam udał, 
śliczny i rumiany, 
po jednym między pany.
 
[Znad Buga. Szkic etnograficzny, „Lud” t. III, 1897.]


W Galicji popularna była pieśń:

Przywieziono nam ziele 
od Węgier na wesele 
przez Dunaj go wieziono 
w kołace go sadzono 
a to ziele rodziło 
dwie jagody na nim było; 
jedna była jagodecka 
młodziuchna jak nasa swacecka.
 
Pan drużba kołac siece, 
aze mu z coła ciece; 
pan drużba kołac kraje 
sąsiadom go rozdaje 
pan drużba człowiek młody 
choć se nie golił brody 
panna swacha ogoliła.

[Z. Pauli, Pieśni ludu polskiego w Galicji, Wrocław 1973.]

 

Z chlebem związane są również liczne przysłowia. To tylko kilka przykładów:
 

Każdy kraje chleb do siebie.
Kiedy ma chleb, to szuka kołacza.
Od chleba i soli głowa nie boli.
Z tej mąki chleba nie będzie.
Ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka.
Nie samym chlebem człowiek żyje.
Nie dospać trzeba, kto chce dostać chleba.
Masz babo placek.
Kto na ciebie kamieniem, ty na niego chlebem.
Kto chleba nie żałuje, nigdy go nie traci.
Jeszcze musisz zjeść sporo chleba.
Gdyby nie było chleba po dziurki, sprzykrzyłyby się i przepiórki.
Ciężko pracować trzeba na kawałek chleba.
Chleb cudzym nożem krajany - niesmaczny.
Aż miło na duszy, jak świeży chleb puszy.

 



Polskiej liryce z  motywem chleba zawdzięczamy nie tylko historyczną wiedzę o  nim, ale przede wszystkim utrwaloną w   kulturze sakralność chleba.
 
 


MOJA PIOSENKA (II)
 Cyprian Kamil Norwid

 
Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba 
podnoszą z ziemi przez uszanowanie 
dla darów nieba…
 
                                                           Tęskno mi Panie…


BĄDŹ DOBRY, JAK CHLEB
 Adam Chmielowski
  
Powinno się być dobrym - jak chleb. 
Powinno się być jak chleb, 
który dla wszystkich leży na stole, 
z którego każdy może kęs dla siebie ukroić 
i nakarmić się, jeśli jest głodny.

 
NASZ CHLEBUŚ
 Wacław Gutowski 
 
Wyrasta pulchny w drewnianej dzieży  
chlebowy zakwas pachnący, świeży,  
gdy już wyrośnie, to zaraz trzeba  
formować z niego bochenki chleba. 
 
Piekarza czyste, a wprawne ręce  
turlają w suchej, bielutkiej mące  
wyjęte z dzieży kawałki ciasta,  
z których bochenek chleba urasta.  
 
Okrągły, długi czy rozpłaszczony,  
teraz wkładany w piec rozpalony,  
a upieczony, złocisty kładzie  
piekarz na półce, albo na ladzie. 
 
Jest smakowity - pachnie z daleka  
i kupujących już wielu czeka  
na chlebek świeży - Wielki Dar Boży,  
bo nikt się bezeń obejść nie może. 
 
Ja wszystkim życzę tutaj… smacznego  
na zakończenie pisania mojego.
 



Tekst: Barbara Jakimowicz-Klein
Grafiki: Jerzy Maserak
Foto: archiwum
© JM Media. All rights reserved.
 
Wróć ...
Napisz komentarz
  • Prosimy o komentarze odpowiadające tematowi newsa.
  • Personalne odniesienia do autorów artykułów i innych komentarzy będą usuwane.
  • Prosimy nie dodawać w komentarzach odnośnikow do swoich stron WWW. Takie komentarze również będą w całości usuwane.
  • Komentarze pozostawiane przez anonimowych, niezarejestrowanych użytkowników ukażą się na stronie dopiero po zaakceptowaniu przez moderatora.
Autor:
Komentarz:
TŁOCZNIA OWOCÓW PAWŁOWSKI
MELBA ZAPRASZA
EDYTA SZAST ZAPRASZA...
FESTIWAL ŚLĄSKIE SMAKI
KALENDARZ' 2017