Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Pliki cookies
Aktualności (ostatni kwartał)
Specjały
Przepisy i receptury
Przyprawy
Poradnik Babci Aliny
Gwarzenie przy warzeniu
Ćwierkanie na tapczanie
Wierszowane jodło
Pokochajmy chwasty
Zioła
Miody
Wody mineralne
Wokół kuchni i stołu
Obyczaje
Rękodzieło
Biblioteczka
Na wesoło
Rozmaitości
    Prezentacje
    Spotkania
Do pobrania
Redakcja
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
LISTA PRODUKTÓW TRADYCYJNYCH
BIBLIOTECZKA PDF
KUCHNIA WROCŁAWIA
PORTAL GASTRONOMICZNY GastroWiedza.pl

ZAGADKA LIP MISTRZA STWOSZA.

 
Słynny ołtarz w krakowskim Kościele Mariackim, dłuta norymberskiego mistrza Wita Stwosza, powstał w latach 1477-1489.
Historycy sztuki dość powszechnie uważają, że lipowe drewno użyte do wyrzeźbienia figur pochodziło z Puszczy Niepołomickiej, oddalonej o kilkanaście kilometrów od Krakowa.
Być może czeka nas historyczna sensacja, a dotychczasowe informacje o pochodzeniu surowca, z którego powstały monumentalne figury, trzeba będzie gruntownie zweryfikować...
- A A A +
Drukuj Drukuj
 E-mail  E-mail
RSS RSS

Czy możliwym jest, by lipowe kloce pochodziły nie spod Krakowa lecz z Muszyny - miejscowości leżącej nad Popradem, tuż przy granicy ze Słowacją, z pierwotnej Puszczy Karpackiej porastającej wzgórza Beskidu Sądeckiego i pasmo Jaworzyny Krynickiej? Zastanówmy się przez moment, opierając się o dość wiarygodne przesłanki przemawiające za tak postawioną teorią.

Nie ulega kwestii, że figury powstały z kilkusetletnich pni lipy drobnolistnej, która jeszcze na początku XX wieku występowała praktycznie wyłącznie w Karpatach. Dzisiaj spotykana jest już tylko w okolicach Muszyny, w rezerwacie „Las Lipowy Obrożyska” (pow. 100,38 ha, rok założenia 1919, obecnie stanowi część Popradzkiego Parku Krajobrazowego), gdzie rosną jej ostatnie, dorodne okazy.

Wielkość i wiek kloców, użytych do wyrzeźbienia figur, pozwala przypuszczać (to dopiero spostrzeżenie zaskakujące!), że drzewa lipowe, na długo przed ich ścięciem na potrzeby mistrza Stwosza i Kościoła Mariackiego, mogły być obiektem szczególnego kultu i rosnąć w słowiańskim, pogańskim świętym gaju.
Czym innym tłumaczyć, że wcześniej nie tknęła ich ludzka ręka, jeśli nie przesądem lub jakimś lokalnym zabobonem?

Do tak budowanej teorii Muszyna pasuje podwakroć doskonale.
Po pierwsze - w poszukiwaniach pogańskich lip tropy zawiodą nas niechybnie do obronnego kościółka pod wezwaniem św. Józefa Oblubieńca, niemal w centrum uzdrowiskowego miasteczka. Co prawda, to świątynia barokowa, ale jest pewne, że miała starszą poprzedniczkę (a może nawet poprzedniczki?), bowiem jej wnętrze skrywa gotyckie rzeźby niejakiego Jakuba z Sącza i renesansowe tabernakulum. Jak głoszą ustne przekazy kościółek ów powstał w miejscu wyciętego w pień pogańskiego gaju, w którym rosły... lipy drobnolistne.
Po drugie od 1288 r. ziemie te stanowiły własność biskupów krakowskich. W XIV wieku, przez 80 lat, wchodziły w skład królewszczyzn, do których włączył je Władysław Łokietek po ostrym zatargu z krakowskim biskupem Janem Muskatą. Miejscowy niewielki zamek warowny strzegł bezpieczeństwa traktu handlowego wiodącego Doliną Popradu na Węgry. Za czasów Kazimierza Wielkiego, w 1340 r., Muszyna otrzymała prawa miejskie, a w roku 1391, wraz z całym tzw. Kluczem Muszyńskim, składającym się z dwóch miast i 35 wsi, została darowana biskupstwu krakowskiemu przez zabiegającego o względy duchowieństwa Władysława Jagiełłę.
Była to domena niezwykła i niezwykle (nawet jak na ówczesne czasy) traktowana. Stanowiła zupełnie samodzielną jednostkę administracyjną, którą powszechnie nazywano „Państwem Muszyńskim”. Nie powinno to dziwić tym bardziej, że była tu nie tylko odrębna administracja, ale także wojsko (piechota zwana harnikami), a nawet sądownictwo. W imieniu biskupów krakowskich rządy sprawowali starostowie mający przywilej bicia własnej monety. Najbardziej znanym z nich był Stanisław Kępiński, uwieczniony dla potomnych przez Jana Kochanowskiego we fraszce pt. „Do starosty muszyńskiego”.

Tak więc, z pozoru niewinna teoria pochodzenia surowca na mariacki ołtarz zaczyna nabierać sensacyjnego zgoła posmaku. Jeśli potwierdziłyby się owe hipotezy, a różnorakie historyczne tropy pozwoliły zweryfikować się i rzetelnie udokumentować, mielibyśmy do czynienia z nie lada sensacją. Ciekawe, czy współczesna nam dendrologia, czyli nauka o drzewach, wyposażona w najnowocześniejszy sztafaż naukowy, byłaby w stanie dotrzeć do prawdy, mimo upływu pięciu wieków ???

Warto wybrać się na dwugodzinny spacer po jedynym naturalnym rezerwatem lipy w Europie. Przebiega przezeń 4-kilometrowa, oznakowana „ścieżka naukowa” rozpoczynająca się  przy Muzeum PTTK, prowadząca  grzbietem Wierchów do Szczawnika, ale zejść można także do wsi Milik (w lewo) lub na ul. Zazamcze i dalej do Złockiego (w prawo).

          


Tekst: Leszek Horwath - potrawyregionalne.pl
© JM Media 2006.
All rights reserved.
Mapa: Zbigniew Styczyński
Fot: Barbara Potocka - www.atlas-roslin.pl
 
Wróć ...
TŁOCZNIA OWOCÓW PAWŁOWSKI
RZEMIEŚLNICZE WYROBY MASARSKIE
MELBA ZAPRASZA
EDYTA SZAST ZAPRASZA...
FESTIWAL ŚLĄSKIE SMAKI
KALENDARZ' 2017